Łucznik Izydor


Szef honorowy portalu Isidorium. Kontakt: blog.lucznika.izydora@gmail.com.

Norbert Sylwester Izydor Polak


Norbert Sylwester Izydor Polak: redaktor naczelny portalu Isidorium, współpracownik Niedzieli Małopolskiej, publicysta, poeta, szef Ligi Isidorium.

Karol Dzięglewski


Współprowadzący podstronę Adhuc confitebor illi, redaktor Radia Chrystusa Króla z Chicago, współpracownik Łucznik News.

Michał Brydziński


Informatyk odpowiedzialny za motyw i działanie strony. Twórca bloga Scriptura et Traditio.

Hubert Grzywa


Szef Krucjaty Huberta na Telegramie, kilkunastoletni krzyżowiec internetu.

Katarzyna Uroda


Wolontariuszka Fundacji Pro-prawo do życia, ekspert ds. pro-life Radia Chrystusa Króla z Chicago.

Michał Barczak


Utalentowany retor, współpracownik Radia Chrystusa Króla z Chicago, publicysta portalu Isidorium, znawca teologii, filozofii, historii, literatury; poeta i kompozytor.

Grzegorz Ziobro


Prowadzący Wspólnotę Dzieci Bożych, redaktor Radia Chrystusa Króla z Chicago, publicysta portalu Isidorium, katecheta, lektor, prowadzący kanał Apostoł Końca Czasów na YouTube.
21 października, 2020

„Już sama czysta myśl jest zaczątkiem słowa prawdy, a ono początkiem wypełniającego się czynu, o ile jest to zgodne z Wolą Bożą” – Norbert Sylwester Izydor Polak

,,Szczęść Boże, Drodzy Bracia i Siostry, czyli 15-latek w internecie” – wywiad-rzeka z Mateuszem Jerzym Kondraciukiem

17 min read
Viva Cristo Rey! Szanowni Państwo, oto Mateusz Jerzy Kondraciuk, 15-letni ewangelizator. Odważny i równoważny, oryginalny i przyjazny, doświadczony niełatwymi przeżyciami i marzący o zostaniu kapłanem. Mateusz prowadzi kanał ,,Dla Boga” na Youtube.

Viva Cristo Rey! Szanowni Państwo, oto Mateusz Jerzy Kondraciuk, 15-letni ewangelizator. Odważny i równoważny, oryginalny i przyjazny, doświadczony niełatwymi przeżyciami i marzący o zostaniu kapłanem. Mateusz prowadzi kanał ,,Dla Boga” na Youtube.

Norbert Polak: Szanowni Państwo, muszę się pochwalić, że obejrzałem wszystkie filmiki Mateusza i wszystkie chyba jednego dnia. Mateuszu Drogi, czemu wierzysz i w co lub w kogo wierzysz?

Mateusz Jerzy Kondraciuk: Wierzę od dziecka, ponieważ w mojej rodzinie wartości katolickie były przekazywane. Nie ukrywam – na początku do wiary tak podchodziłem, że bardzo chciałem ominąć jak najwięcej Mszy Świętych, bo to było dla mnie nudne, nie wiedziałem, co się na Niej dzieje. Ale z każdym doświadczeniem, z każdą nową Mszą zacząłem odkrywać sens Mszy. Zacząłem poznawać wielu wspaniałych ludzi w Kościele i dzięki temu pogłębiała się moja wiara. Czułem też, można powiedzieć, inicjatywę Pana Boga we mnie, że Pan Bóg też mi pokazuje pewne rzeczy. W co wierzę? Wierzę w Boga, w naszą Świętą Wiarę Katolicką, czyli wyznaję, że Bóg istnieje i wiem, że jest Trójca Święta – Bóg Ojciec, Pan Jezus i Duch Święty.

NP: Prowadzisz na Youtube kanał ,,Dla Boga”, na Facebook’u również stronę tego kanału, raz prowadziłeś tam także kilkuminutową transmisję na żywo. Skąd pomysł na kanał, na jego nazwę i co chcesz przez swoją postawę przekazać ludziom?

MJK: Kanał powstał tak naprawdę, gdy oglądałem film o tzw. katoblogerach, czyli osobach, które działają w sieci. Zachęcali do tego, by nie czekać, żeby też dawać swoje świadectwo w internecie. Tak nagle powstał pomysł i nie wiem, skąd nazwa. Powiem szczerze, że od razu powstała i w 100% jestem pewien, że to Pan Bóg dał mi tę nazwę. Przede wszystkim chcę pokazać ludziom, że Pan Bóg kocha każdego, nieważne, czy jesteś naprawdę wierzący czy jesteś niewierzący. Pan Bóg kocha nas wszystkich i po prostu staram się zachęcać młodych ludzi do przyjaźni z Panem Bogiem, do rozmowy z Panem Bogiem, żeby właśnie małymi krokami doszli do celu, czyli w szczególności do nawrócenia, ci, co nie wierzą, ale też chcę pokazać, że Wiara Katolicka wcale nie musi być taka nudna, że trzeba po prostu tylko chcieć i otworzyć się na działanie Boga, to wszystko będzie dobrze.

NP: Mówiłeś nieraz, że wcześniej prowadziłeś kanał, który jednak usunąłeś. Co znajdowało się na poprzednim kanale i czemu podjąłeś taką decyzję, a jeszcze dopytując, jeśli mógłbyś nam powiedzieć, ile miałeś wtedy lat, gdy założyłeś właśnie swój pierwszy kanał?

MJK: Szczerze mówiąc nie pamiętam, ile miałem, chyba 11 czy 12 lat. Na pierwszym kanale był to również kanał ,,Dla Boga” i było wszystko normalnie, były filmy, jakie możecie zobaczyć na początku. Ale czemu usunąłem? Przez towarzystwo, w którym się obracałem, które z Kościołem było niezbyt związane. Odszedłem od wiary, ale Pan Bóg przyszedł i, sobie mówię, że tak naprawdę wystawił mnie na próbę, czy jestem jakimś, za przeproszeniem, mięczakiem czy Jego rycerzem. I jak dał mi tę wiarę, pokazał, że jest przy mnie, że On mi zawsze pomoże, to powiedziałem sobie: od razu zakładamy kanał, trzeba mówić i głosić miłość Pana Boga do każdego.

NP: To jaki był cel tego poprzedniego kanału i co się tam znajdowało?

MJK: Cel był taki sam, jak teraz. Filmy były te, co na początku, czyli zapowiedź kanału i ,,MOJE MARZENIE”, z tego, co pamiętam. A powiem szczerze, że wtedy, jak prowadziłem ten kanał, to niby wierzyłem, ale nie do końca, więc moje filmy nie były zawsze w pełni wiary wykonywane. Po prostu tak czasami robiłem to i na siłę i tak, by się pokazać ludziom. Ale jednak odkąd Pan Bóg przyszedł, to robię to właśnie na cześć Pana Boga i by ludzi nawrócić.

NP: Witasz się zawsze słowami ,,Szczęść Boże, Drodzy Bracia i Siostry”. Jest tyle różnych innych powitań, dziś niestety częściej stosuje się te zwykłe, świeckie, bez Bożego błogosławieństwa. Czemu wybrałeś akurat tę formę powitania? I kim dla Ciebie są owi Bracia i Siostry?

MJK: To powiedzonko jakoś samo z siebie wyszło. Jednak od dziecka mam pragnienie zostać kapłanem i coraz bardziej się w tym uświadamiam, coraz więcej Pan Bóg daje znaków. Powołanie już tak jakby czuję. I po prostu, zawsze, jak chodziłem na Mszę, to było słychać ,,Szczęść Boże, Drodzy Bracia i Siostry” i tak mi to tkwiło. I, można powiedzieć, że o tym powiedzeniu, przywitaniu coraz bardziej się dowiadywałem. I, na przykład: ,,Szczęść Boże, Drodzy Bracia i Siostry” – przecież wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. To jest po prostu przekaz, że my, ludzie, nieważne, czy jesteś Księdzem, czy nie, czy jesteś zakonnicą, czy nie, powinniśmy się witać właśnie takimi zwrotami. Też na przykład: ,,Laudetur Iesus Christus”, czyli ,,Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

NP: W dzisiejszym świecie przeżywamy dramat doczesności – dramat ten wyraża się w prostej rzeczy: miłość Boga a miłość bliźniego. Dochodzi do tego, że często Katolicy są oskarżani o to, że niby miłują Boga, ale nie miłują bliźniego, inni ulegają tej presji i, o dziwo, jako Katolicy odwracają ten porządek. Jak Ty to ze sobą godzisz i jak na to patrzysz?

MJK: Przede wszystkim chodzi o to, że Pana Boga musimy stawiać na pierwszym miejscu, a człowieka dopiero na drugim. Ale tak samo nie możemy zapominać, że w drugim człowieku jest Pan Jezus. Czyli musimy to jakoś połączyć. Przede wszystkim jednak pamiętajmy, że jak mówimy o miłości do bliźniego, to oczywiście, miłuję bliźnich, ale też np. nie mogę pozwolić na to, że mój bliźni obraża Pana Boga, obraża też moje uczucia religijne, to wtedy nie mogę rzec: ,,Oh, no dobrze, ja nie będę już taki. Rób sobie, pewnie, dasz radę, jakoś Pan Bóg Ci pomoże”. Właśnie, powinniśmy też ich upominać, czyli najpierw miłość Pana Boga, później miłość bliźniego, bo naprawdę źle się będzie działo.

NP: Powiem, że podoba mi się Twoja koncepcja filmów. Pokazujesz, że nie trzeba wcale wysilać się na nie wiadomo jak dynamiczne filmiki, ze specjalnymi efektami i montażem, tylko po prostu siadasz lub stoisz i mówisz ludziom o tym, co myślisz, opowiadasz historie ze swojego życia, a także inne rzeczy. Powiem szczerze, że brakuje mi czegoś takiego po stronie Katolików. Bowiem Ty to doskonale równoważysz – z jednej strony te filmiki wręcz tchną Bogiem, przedstawiasz wszystko w Jego perspektywie, On jest dla Ciebie najważniejszy, a z drugiej strony przekazujesz to w taki ludzki, prosty i przyjemny sposób. Chciałbym się Ciebie zapytać, czemu właśnie zdecydowałeś się na taki sposób przekazu, a nie robiłeś czegoś, powiedzmy, specjalnego?

MJK: Wynikało to z tego po prostu, że chciałem jak najszybciej dodać swój film z przemyśleniami, ale też wynikało troszeczkę z lenistwa – czasem oczywiście, nie mówię, że ciągle. Czasami się zastanawiam, czy nie robić też takich filmów z efektami, żeby przyciągnąć szczególnie młodych. Co prawda, nie można tego robić w ten sposób, że tymi efektami cały film będzie przepełniony, tylko ma być słowami o Bogu przepełniony. Tam efektów też może być kilka. Dlatego można dać coś też dla człowieka, ale pamiętajmy jednak, że Bóg na pierwszym miejscu.

NP: Przypomniałem sobie, że pierwszy filmik, jaki obejrzałem, był zatytułowany ,,MAMO PRZEPRASZAM”. To było piękne i niesamowite świadectwo. Widać, że również byłeś poruszony. Kim dla Ciebie jest Matka Boża, jaką odgrywa rolę w Twoim życiu i jak powinniśmy Ją traktować?

MJK: Matka Boża jest moją Matką. Tak samo, jak moja mama tutaj na Ziemi, tak samo Matka Boża jest moją Matką. Traktuję Ją jak naprawdę Mamę. Mogę Jej o wszystkim powiedzieć, mogę Ją o coś poprosić. Szczególnie lubię modlić się na różańcu, wtedy czuję taką ulgę. Jak już nie wytrzymuję po ludzku, wtedy też Matka Boża mi pomaga. Jak powinniśmy Ją traktować? Z szacunkiem. Bo załóżmy, że ktoś obraża Matkę Bożą czy sprofanuje Jej wizerunek, Jej Imię, to tak samo, jakby ktoś poszedł do swojej kochanej mamy i, może to będzie drastyczne, ale tak jest, że to tak, jakby ją z liścia walnął. Może wydawać, że to nie jest takie złe, że; ,,Oj, już wymyślacie”, ale tak jest naprawdę. Z szacunkiem trzeba do mamy.

NP: Mateuszu, teraz zadam Ci bardzo trudne pytanie. W odcinku ,,MOJE MARZENIE” podzieliłeś się historią dotyczącą Twojego świętej pamięci taty. Czy mógłbyś nam powiedzieć, ile miałeś lat, jak to się stało, jak to przeżyłeś, i kim dla Ciebie osobiście był tata?

MJK: To było miesiąc przed moimi 12-stymi urodzinami. Jak to przeżyłem? Pamiętam, że po Roratach w kościele moja mama przyjechała po mnie i spytała, czy jedziemy do mojej chrzestnej, czyli siostry mojego taty. Powiedziałem, że chętnie, bo bardzo lubię do mojej chrzestnej jeździć. I wtedy widziałem, że moja chrzestna wyglądała, jakby miała zaraz wybuchnąć płaczem. I moja mama z moją ciocią stanęły i już, nie wiem, jak, ale jakoś tak zgadłem, że po prostu tato nie żyje… Byłem zapłakany strasznie, nie mogłem się z tym na początku pogodzić, ,,Jak to?”, ale jednak Pan Bóg, tak, jak mówię, nie zostawił mnie, Pan Bóg jednak był przy mnie i pomógł mi przez to przejść. No fakt, płakałem bardzo i w ogóle, ale było dużo ludzi, którzy mi pomogli, mnie wspierali właśnie, przez co to nie było aż… Znaczy, nie było aż tak tragiczne… Przez co po prostu łatwiej mi było przejść przez to. No ale co… Jak to mówił mój proboszcz czy inny Ksiądz, który właśnie odprawiał ten pogrzeb: ,,powinniśmy się cieszyć, że jest już w Niebie”. Dlatego Pan Bóg przez to też umocnił mnie w wierze, przez ten pogrzeb, o ile to źle zabrzmi, to właśnie też Pan Bóg tak… Nie wiem, jak to ująć, ale właśnie… Pan Bóg mnie nie zostawił, Pan Bóg mi pomógł to przejść. Zdałem sobie sprawę, ile jest warte życie ludzkie, że jaki to jest dar Boga i że w każdej chwili może się coś stać, w każdej chwili możemy umrzeć, dlatego też nie powinniśmy przeciwko Panu Bogu złorzeczyć. Jest ktoś, kto powie: ,,A, się wyspowiadam, będzie dobrze”. I na przykład coś zrobi i myk. No i co? Już nie ma. Trochę tak wyolbrzymiłem może, ale wiecie, najważniejsze to miłość do Pana Boga i wszystko będzie dobrze. Znaczy, miłość do Pana Boga i, wiecie, szacunek, modlitwa.

NP: Wspomniałeś, że żałujesz tego, że nie mogłeś z nim więcej porozmawiać za życia. A jak sobie radzisz teraz, gdy musisz się wychowywać bez jego bezpośredniej obecności, tu na Ziemi?

MJK: Hmm… Powiem tak. Przede wszystkim – jeżeli jest sytuacja w domu, że rodzice się rozwiedli czy coś, to po prostu rozmawiajcie ze swoimi rodzicami. Ja wiem, że oni mogą być tacy ,,Oj, daj już spokój” i uporczywi, ale rozmawiajcie, bo u mnie naprawdę tak było, że tato do mnie dzwonił i w ogóle, ale ja wolałem wtedy wybrać gry i naprawdę teraz tego żałuję. Czyli rozmowa z rodzicami naprawdę jest ważna. Jak sobie radzę? Muszę powiedzieć, że już jakoś się przyzwyczaiłem, bo to już 4 lata rocznikowo, dokładnie w grudniu będą cztery. No i co… Cieszę, że po prostu mam swojego Tatę, Pana Boga, z którym też mogę o wszystkim porozmawiać. Ale też moja mama dużo mi pomogła wychowując mnie i dawała mi tyle miłości, że moje życie nie było takie złe. Co prawda, no… Było, bo jednak straciłem tatę, ale moja mama starała się jak najlepiej dla mnie.

NP: Teraz przejdźmy do przyszłości. W tym samym nagraniu wspomniałeś, że Twoim marzeniem jest zostanie papieżem, a przynajmniej kapłanem. Dlaczego pragniesz wybrać drogę kapłaństwa i czemu akurat chciałbyś, jeśliby Bóg pozwolił, objąć Tron Piotrowy?

MJK: Jakoś od dziecka czuję, że chcę być Księdzem. Co prawda sobie uświadomiłem, że ,,ah, mówić to ja se mogę” i tak w kółko. Ale też czułem po prostu, że… Czułem takie powołanie, że Pan Bóg mnie jednak powołuje do tego kapłaństwa. No, fakt, niektórzy powiedzą, że jestem jeszcze za młody, żeby czuć powołanie, ale jednak ja to czuję, że Pan Bóg właśnie tego ode mnie żąda i nawet po prostu jedyną chwilą, kiedy ,,nie idę na kapłana”, następuje wtedy, gdy oddalam się od Boga. Wtedy mówię: ,,A tam, rodzinną firmę przejmę” czy co innego, ale po prostu… Nie wyobrażam sobie życia bez Pana Boga jako jego sługa. Wiem, że to może heroicznie zabrzmieć, ale naprawdę – czuję, że Pan Bóg mnie powołuje do kapłaństwa.

NP: Zauważyłem, że ważną rolę w Twoim życiu odgrywają przyjaciele, w tym Twój kamerzysta. To jest piękne, gdy w nagraniach dziękujesz swoim drogim przyjaciołom. Czy są oni dla Ciebie wielkim wsparciem, a może kimś więcej?

MJK: Gdyby nie przyjaciele, to nie wiem, co by się ze mną działo. To są tak naprawdę przyjaciele od dziecka, bo z większością znam się od przedszkola lub od zerówki i wiedzą, że chcę być tym papieżem i w ogóle. Zawsze mi pomagają. Na przykład jak chcę w szkole coś zrobić, by np. o Panu Bogu coś głosić, to oni mi zawsze pomogą, to nie jest ważne, czy oni wierzą, czy nie, w nich mam zawsze oparcie. I też dzięki nim, gdy odchodzę od Pana Boga, to do Niego wracam, bo niektórzy pomagają mi również z wiarą. NP: Znamy się od niedawna, ale wiem, że ciągnie Cię w kierunku Tradycji, tradycyjnego rozumienia wiary, umiłowania klasycznej liturgii, czy może się mylę?

MJK: Szczerze mówiąc jeszcze tak z tydzień temu nie znałem tej liturgii tradycyjnej, ponieważ nikt mi o tym nie mówił. Jednak dowiedziałem o tym od przyjaciół, których poznałem, do których, mam nadzieję, to Pan Bóg mnie przyprowadził. Wyjaśnili mi, na czym to polega. Wyjaśnili mi, co i jak z tą Tradycją jest i od tygodnia wielbię Tradycję, w tym Mszę trydencką. Dopiero poznaję Mszę tradycyjną i, powiem szczerze, bardzo ją wielbię, jak na razie.

NP: Wspomniałeś na początku, że spotkałeś wielu dobrych ludzi. Kim były te postaci i czemu były dla Ciebie takimi wspaniałymi osobami?

MJK: Tak naprawdę, dla mnie to są przypadkowi ludzie, ale właśnie muszą być podesłani przez Pana Boga, chyba, że się naprawdę mylę, ale w co nie potrafię uwierzyć. Dajmy tu na przykład sytuację, że jak byłem młodszy, to chodziłem praktycznie codziennie na Koronkę do Bożego Miłosierdzia i tam właśnie będąc przy kapłanie mówiłem ,,Dla Jego bolesnej męki”. I zawsze, jak wychodziłem już z kościoła, to niektóre panie się tak zatrzymywały i mówiły: ,,O, jaki Ty to fajny” i w ogóle… Co mnie tak właśnie utwierdzało też w wierze, ale także rodzina tutaj dochodzi, znajomi, przyjaciele i ludzie ogólnie podesłani przez Pana Boga.

NP: Wspomniałeś również, że widziałeś pewne znaki w Twoim życiu, które do Ciebie przemówiły? Jeśli mogę wiedzieć, jakie to były znaki i co Ci przekazywały?

MJK: To znaczy, przede wszystkim to było tak jakby… Nie wiem, jak to określić. Czułem w sobie niektóre te znaki, że Pan Bóg coś do mnie mówi. Oczywiście, nie dosłownie, że Pan Bóg do mnie mówi: ,,Mateuszu, słuchaj”, tylko sercem tak jakby słuchałem. Czasami zdarzało mi się, że jak byłem w kościele czy na jakichś modlitwach, to raz miałem taką sytuację, jakby figura Jezusa do mnie mówiła, widziałem, że Jezus do mnie mówi ustami, ale tak jakby słyszałem Go w sercu, że pokazuje mi, że to jest dobra droga, którą idę i mnie w tym utwierdzał. Co jeszcze? Myślę, że Pan Bóg też do mnie przychodził przez różnych ludzi coś mi mówiąc, tłumacząc. Może było coś jeszcze, ale nie pamiętam już.

NP: A masz jakieś inne, ukryte zainteresowania?

MJK: Czasami tak myślę, że może coś spróbować z aktorstwem, już tam kiedyś próbowałem i nie ukrywam, że sprawiało mi to przyjemność, ale jednak zapamiętać tekst na pamięć to niełatwa sztuka…

NP: Mateuszu, kiedy będziesz przystępował do Bierzmowania?

MJK: Jest teraz w diecezji taka sytuacja, czy to ogólnie w Polsce, że przygotowanie do Bierzmowania trwa 2 lata i już je rozpocząłem i będę miał pod koniec pierwszej klasy szkoły średniej.

NP: Czy planujesz już obrać sobie jakiegoś konkretnego patrona?

MJK: Tak, jest to Święty Krzysztof, już tłumaczę, dlaczego. Gdy zdawałem testy i ogólnie wszystko na prawo jazdy kategorii AM, czyli, dla tych, co nie wiedzą, to jest na skuter, to po prostu modliłem się ciągle i za wstawiennictwem Świętego Krzysztofa też i można powiedzieć, że miałem z Panem Bogiem taki mały zakładzik: ,,Panie Boże, proszę Cię, bądź przy mnie, proszę Cię, chciałbym zdać ten test, że nawet wybiorę sobie imię Świętego Krzysztofa na Bierzmowanie”. I tak jakoś Pan Bóg pozwolił, zdałem wszystko i po prostu od razu, jak dostałem indeks, mówię: ,,Krzysztof”.

NP: Zamierzasz iść do liceum, technikum, zawodówki?

MJK: Szczerze mówiąc… Nie wiem, będę musiał z Panem Bogiem dużo porozmawiać, bo naprawdę nie wiem. Oby zdać maturę i iść do seminarium, jak Pan Bóg pozwoli.

NP: Wielkie Bóg zapłać za te cenne słowa! Czy chciałbyś kogoś pozdrowić lub wygłosić jakieś słowo na koniec?

MJK: Chciałbym zaprosić wszystkich na swój kanał. I nie poddawajcie się. Ja rozumiem, że możecie być w różnych sytuacjach życiowych, naprawdę, możecie być daleko od Pana Boga, ale po prostu zaufajcie i nawet tak sami z siebie pomódlcie się ,,Ojcze nasz” i naprawdę, zaufajcie Panu Bogu.

NP: Jeszcze raz dziękuję Ci serdecznie!

/

Link do kanału na Youtube:

https://www.youtube.com/channel/UCzkL2rVcn0e2vaPJLW34j3g

Link do podstrony na Facebook’u:https://www.facebook.com/Dla-Boga-329252491198369/

Link do konta na Instagramie:

https://www.instagram.com/dla_boga_

Leave a Reply