Rozmowa z Królem Życia: Nie potykaj się, a spadaj z konia – odcinek 13

,,Utworzył tedy Pan Bóg człowieka z mułu ziemi i tchnął w oblicze jego dech żywota: i stał się człowiek istotą żyjącą. – A zasadził był Pan Bóg raj rozkoszy od początku i w nim umieścił człowieka, którego utworzył” – Księga Rodzaju, rozdział II, wersety od 7 do 8.

Niesamowite jest, że pomimo utworzenia z mułu ziemi (Jak to brzmi, prawda?), człowiek został powołany do wielkich rzeczy. Nie tylko do rozpływania się w rozkoszy piękna przyrody, lecz i do życia pełnią życia, chciałoby się tautologicznie rzec. Ale może i ta tautologia jest dobra, jeśli uświadomimy sobie, że można żyć nie żyjąc lub żyjąc nie żyć. Żyjąc nie żyć to bycie takim ziemskim pasożytem – Bóg powołał Cię do tego, byś został orłem, a tylko korzystasz z uciech świata. Z kolei żyć nie żyjąc oznacza żyć w wieczności – mimo śmierci naszego ciała i utracenia wszelkich przyjemności, skarbów i doczesnych rozkoszy, żyć na wieki w Królestwie Bożym. I nie jest to wcale nudniejsze życie, nie jest ono zarazem jakąś mitologiczną idyllą na górze Olimp ociekającym afrodyzjakiem i niemoralnym upajaniem się dziewicami. Życie niebieskie jest bezgrzeszne, a więc doświadczasz pełnej wolności od własnych słabości i ograniczeń. Możesz kochać w pełni, a więc żyć w pełni.

Aby jednak zasłużyć na takie życie wieczne, trzeba tak już żyć na Ziemi. Nie da się? Ależ da się, o ile uwzględnimy matematyczny rachunek prawdopodobieństwa, który w przypadku ziemskich i wszelkich innych intergalaktycznych warunków okazywał się w większości będzie równoważnikiem zjawisk w obrębie… prawa Murphyego, czyli jak coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle. I ktoś by powiedział, że jest to rozpaczanie, że nie można tak patrzeć. A ja powiem coś więcej – to jest optymizm! Bo przy takim przygotowaniu mentalnym będziesz odporny na wszystko. Nie będziesz pragnął osiągnąć za wszelką cenę wymykającego się w ostatniej chwili dnia szczęścia, lecz będziesz chwytał to szczęście ,,carpe diem”. Korzystaj z radości każdej chwili, wszelkie trudne sytuacje obracaj w żart, mówiąc: ,,Dobrze, że nie stało się przynajmniej to, czy tamto”. Zauważaj komizm w ludzkiej nieporadności. Śmiej się jednak z siebie, nie z innych. Wyjątkiem jest jednak pewna umiejętność: możesz się śmiać z innych, o ile przedstawisz ich w wyższym obrazie. Co to znaczy? To znaczy, że ktoś się na przykład przewrócił, a Ty podbiegasz do niego i rzeczesz: ,,Wasza Królewska Mość, może poślę po konia? Wspólnie zrównamy… tę ziemię z ziemią”. A zatem nie tylko przedstawiasz mu, że w Twoich oczach jest pewnym królem, ale i, co ważniejsze, wciągasz tę osobę w inną wizję rzeczywistości, szlachetniejszą, pełną przygód, gdzie nawet potknięcie się okazuje się zwycięstwem nad szarym, monotonnym życiem. Oczywiście, niektórych takie żarty nie śmieszą, co wynika z moich obserwacji i doświadczenia, spowodowane jest to bowiem okropną demokratyzacją mentalności dzisiejszego człowieka. Demokracja, która miała rozwijać, otwierać horyzonty, dawać wolność i niesamowite możliwości, jak sam zresztą myślałem przez lata, okazała się zubożeniem horyzontów myślowych. Zaiste, dziwne to zjawisko, ale nic dziwnego, jeśli jedna z jej zasad, jaką jest równość, zrównuje tu wszystko niczym ową ziemię z ziemią. Niestety, demokracja owa nie czyni to dla szlachetności, dla pomocy drugiemu, ale po to, by po prostu było równo dla każdego… Tym czasem życie jest inne i ludzie są inni, nie próbujmy więc szyć wszystkich na jedną miarę. Dajmy im coś niezwykłego! Dajmy im ów niezwykły ogród intelektualnej rozkoszy, które czyni życie poetyckim i czymś niezwykłym.

Leave a Reply

%d bloggers like this: