Atak (komunistycznej) partyzantki LGBT w biały dzień na ulicach Gdańska

Zniszczyli cudzą własność, a potem bili w bębny na środku ulicy. Napad na furgonetkę ,,Stop pedofilii”.

W piątek po godzinie 13:00 pracownik Uniwersytetu Gdańskiego niejaka pani Maja Wojdyło słysząc wóz ,,Stop pedofilii” jadący aleją Grunwaldzką postanowiła wziąć spray i napisać ,,Stop bzdurom”. Zdążyła zapisać tylko dwie litery, gdy dostała gazem w oczy od dobrze zbudowanego mężczyzny z kabiny od strony pasażera. Przez kilka godzin stała na chodniku, odczuwała ból, krzyczała, dwie osoby przyniosły jej mleko na obmycie oczu. Pani Wojdyło powiedziała ,,Gwieździe Śmierci”, że miała świadomość, iż za ten czyn może odpowiedzieć przed sądem, lecz zdecydowała się na ten ruch. Pani ponoć nie należy do społeczności LGBT. Stwierdziła, że nie żałuje swoich działań, ponieważ osoby, w które uderzają treści tej akcji, są dehumanizowane i nie otrzymują pomocy.

Inna relacja medialna podaje z kolei, że wandali było trzech. Jeden zatrzymał przejazd furgonetki, zaś dwóch zaczęło niszczyć plandekę. Według tego źródła, nie pasażer psiknął gazem w samoobronie, lecz kierowca i wówczas agresorzy uciekli. Pół kilometra dalej pojazd zablokowany przez większą grupę aktywistów – młodych, głównie dziewczęta, którzy wybijali rytm na bębnach i skandowali swoje hasła, m.in. ,,Jedź do domu”, ,,Ile Ci płacą za szczucie ludzi”. Jedna z osób szczekała, udając psa. Kierowca zaczął nagrywać wydarzenie na żywo. Jeden młody chłopak powiedział, że nie wyraża zgody na nagrywanie jego osoby, mimo, że stał w przestrzeni publicznej pośród manifestantów (łucznik Izydor: Kuriozum, lecz i przemyślana taktyka zastraszania wyrzutami sumienia i rzekomym łamaniem prawa, na co ludzie są bardzo wrażliwi, gdyż to dotyczy ,,prywatności”. Chodzi też o nie ujawnianie ich zachowania z pierwszej ręki, czyli na żywo z wydarzenia, a nie z opowiadania o wydarzeniu, by najlepiej nie było dowodów i świadków – wiemy, kto stosował takie metody). Demonstranci blokowali jeden pas drogi, co znacznie utrudniło ruch, część pasów dla pieszych i chodnik. Zdecydowano wezwać policję, która przybyła po kilku minutach. Protestujący zostali usunięci przez służby z drogi.

Około godziny 18:00 pani Maja Wojdyło została wezwana na komisariat policji we Wrzeszczu i przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Opublikowała także swoje zdjęcie w internecie chcąc wzbudzić współczucie. Policja analizuje sytuację.

Koordynator akcji Marek Wąsowski wyjaśnia, że poprzez furgonetkę informują społeczeństwo o związkach pedofilii z LGBT, o osobach homoseksualnych, które dopuściły się takich zbrodni.

Źródło: Stefczyk.info, Kresy.pl, DoRzeczy.pl, MagnaPolonia.org

Zdjęcie: Fundacja Pro – prawo do życia

komentarz łucznika Izydora: Na filmiku załączonym przez kierowcę odnosi się wrażenie, że był to kolejny i to zaplanowany atak. Nagle z 3 osób zrobiło się kilkadziesiąt, mimo że furgonetka przejechała już nieco drogi. Jakby dokładnie wiedzieli, jak ma przebiegać zamach. Rodzi się niebezpieczna partyzantka. Dobrze, że tym razem nie pobito obrońcy cywilizacji życia.

2 thoughts on “Atak (komunistycznej) partyzantki LGBT w biały dzień na ulicach Gdańska

  1. Busy z tymi głupotami już dawno powinny zniknąć z ulic naszego kraju… W ogóle sugerowanie, że pani Maja Wojdyło jest komunistką… słabe zagranie

    „Koordynator akcji Marek Wąsowski wyjaśnia, że poprzez furgonetkę informują społeczeństwo o związkach pedofilii z LGBT, o osobach homoseksualnych, które dopuściły się takich zbrodni” – A czemu nie informują, ilu pedofilów deklaruje się jako osoby heteroseksualne?

Leave a Reply

%d bloggers like this: