Łucznik Izydor


Szef honorowy portalu Isidorium. Kontakt: blog.lucznika.izydora@gmail.com.

Norbert Sylwester Izydor Polak


Norbert Sylwester Izydor Polak: redaktor naczelny portalu Isidorium, współpracownik Niedzieli Małopolskiej, publicysta, poeta, szef Ligi Isidorium.

Karol Dzięglewski


Współprowadzący podstronę Adhuc confitebor illi, redaktor Radia Chrystusa Króla z Chicago, współpracownik Łucznik News.

Michał Brydziński


Informatyk odpowiedzialny za motyw i działanie strony. Twórca bloga Scriptura et Traditio.

Hubert Grzywa


Szef Krucjaty Huberta na Telegramie, kilkunastoletni krzyżowiec internetu.

Katarzyna Uroda


Wolontariuszka Fundacji Pro-prawo do życia, ekspert ds. pro-life Radia Chrystusa Króla z Chicago.

Michał Barczak


Utalentowany retor, współpracownik Radia Chrystusa Króla z Chicago, publicysta portalu Isidorium, znawca teologii, filozofii, historii, literatury; poeta i kompozytor.

Grzegorz Ziobro


Prowadzący Wspólnotę Dzieci Bożych, redaktor Radia Chrystusa Króla z Chicago, publicysta portalu Isidorium, katecheta, lektor, prowadzący kanał Apostoł Końca Czasów na YouTube.
22 października, 2020

„Już sama czysta myśl jest zaczątkiem słowa prawdy, a ono początkiem wypełniającego się czynu, o ile jest to zgodne z Wolą Bożą” – Norbert Sylwester Izydor Polak

Umiarkowanie i sprawiedliwość, czyli o podatkach

9 min read
30 września br. odbył się protest Krajowej Administracji Skarbowej. Jej pracownicy o godzinie 9:55 na 20 minut wyłączyli komputery. Akcja miała wyrazić sprzeciw wobec planów cięć zarobków i zwolnień. Zarówno ci, którzy są podmiotami tego działania, jak i jego przedmiot, skłaniają do przemyśleń nad polskim systemem podatkowym.

30 września br. odbył się protest Krajowej Administracji Skarbowej. Jej pracownicy o godzinie 9:55 na 20 minut wyłączyli komputery. Akcja miała wyrazić sprzeciw wobec planów cięć zarobków i zwolnień. Zarówno ci, którzy są podmiotami tego działania, jak i jego przedmiot, skłaniają do przemyśleń nad polskim systemem podatkowym.

Nikt nie jest na tyle szalony, by orzec, że polski system podatkowy jest prosty. Skoro zatem jest skomplikowany, to zajmowanie się nim z pewnością nie jest pracą łatwą, lecz trudną; im zaś praca trudniejsza, tym więcej winno się za nią płacić. Wniosek z tego taki, że ponieważ pracownicy KAS zajmują się czymś tak niebywale poplątanym, należy im się wyższa płaca, która jeszcze powinna wzrastać razem z uchwalaniem nowego prawa dotyczącego tej dziedziny (a to prawo powstaje ustawicznie i niemal nieprzerwanie). Tu ocena słuszności postulatów protestujących by się zakończyła, gdyby nie jeden fakt… – a mianowicie zajrzenie głębiej.

Parafrazując słynne słowa Stefana Kisielewskiego: „Skomplikowany system podatkowy bohatersko pokonuje trudności nieznane w żadnym prostszym systemie”. I owszem – podwyższenie płac dla pracowników skarbówki jest bohaterskim pokonaniem istniejącej trudności. Sedno sprawy jednak tkwi w tym, że zamiast likwidować problem jako taki, likwiduje się tylko jego następstwa. Polski system fiskalny bowiem jest jak chwast: chwast zaś najskuteczniej zwalcza się nie poprzez ucinanie tego, co akurat w danej chwili wystaje nad ziemię, lecz przez wyrwanie całego z korzeniami. W innym razie ta niechciana roślina odrośnie.

Niestety, nasi prawodawcy zapomnieli już chyba o prawidłach normalnego życia – świadczy o tym fakt, że gdyby nie strajki i protesty, w wielu sprawach nie zechcieliby nawet uciąć chwastowi łodygi. Problemem zaś ze strajkami i protestami jest to, że nie dostrzegają prawdziwej i pierwszej przyczyny tego, przeciw czemu są one organizowane (czyli naszego korzenia) – a przyczyną tą jest cały system podatkowy. Zastanówmy się zatem, jak ów system winien wyglądać, by nie okazał się źródłem kłopotów, lecz aby – funkcjonując sprawnie – mógł przysparzać jak największy pożytek społeczeństwu, nie naruszając zarazem dobra jednostek.

Nie ma wątpliwości, że najwyższą powagą w tych sprawach cieszyć się musi Władza Nauczycielska Kościoła. Omówimy sobie przeto naszą kwestię, odwołując się właśnie do niej. „Władza państwowa (…) nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylko jego używanie ograniczać i do dobra ogółu dostosowywać. Działałaby więc niesprawiedliwie i niegodnie, gdyby z prywatnej własności ściągała w postaci podatków więcej, niż się należy” – te słowa, przekazujące zasady elementarnej sprawiedliwości, zawarł w swej encyklice Rerum novarum papież Leon XIII. W innym miejscu tego samego dokumentu pisze: „Tym (…) co (…) dobrobyt powszechny narodu tworzy, są: moralne obyczaje, życie rodzinne oparte na podstawach prawa i ładu, poszanowanie religii i sprawiedliwości, UMIARKOWANIE W USTANAWIANIU, A SPRAWIEDLIWOŚĆ W ROZDZIELANIU CIĘŻARÓW PUBLICZNYCH, rozwój przemysłu i handlu, rozkwit rolnictwa, i inne tego rodzaju środki, które tym lepsze i szczęśliwsze zapewniają warunki życia obywatelom, im większy wykazują postęp”.

Wykrywamy zatem następujące cechy charakterystyczne chrześcijańskiego systemu podatkowego:

  1. Nie można ustanawiać podatków wyższych ponadto, co się należy – sprawiedliwość.
  2. Nie można ustanawiać podatków bez rzeczywistej potrzeby – umiarkowanie.

Wyjaśnijmy sobie, na czym obie te cechy polegają, w sposób szerszy. Sprawiedliwość, jak definiuje ją św. Tomasz z Akwinu, jest stałą wolą oddawania każdemu tego, co mu się słusznie należy. Co zaś się należy państwu? Państwu należy się opłata za każdą wykonywaną przez nie wobec danej osoby usługę. Jeśli więc państwo utrzymuje policję – koszty funkcjonowania policji muszą zostać pokryte przez wszystkich beneficjentów usług policyjnych. Beneficjentami tymi zaś są wszyscy przebywający na terytorium działania tejże policji. Skoro zaś terytorium działania jest terytorium państwa, znaczy to, że wszyscy mieszkańcy tego państwa są moralnie zobowiązani do płacenia za bycie chronionymi przez policję.

Drugą zasadą jest umiarkowanie. Mamy tu na myśli umiarkowanie rozumiane jako umiejętność ograniczania się do tego, co konieczne. Oznacza to, że państwo nie może realizować zbyt wielu usług w stosunku do obywateli – lecz tylko te niezbędnie potrzebne. Dlaczego usług, a nie samych tylko opłat? Usługa bowiem jest bezpośrednio związana z płacą za nią, a zatem z podatkiem (lub opłatą, daniną czy jak by to jeszcze inaczej nazwać). Z tego powodu ograniczenie liczby usług – według zasady sprawiedliwości – będzie równoznaczne z ograniczeniem ilości podatków. Jakie to są usługi konieczne? Te, które mają na celu wyniszczanie niesprawiedliwości, gdy zawiodły wszystkie inne środki. Stąd złodziej, jeśli kogoś okradnie, a nie dostanie się w ręce okradzionego – musi trafić w ręce policji. Dalej, jeśli nie ułoży się odpowiednio z okradzionym (np. płacąc mu dodatkowe odszkodowanie), musi zostać ukarany przez państwo. Albowiem słuszna jest złota reguła urządzenia społeczeństw, również podana w Rerum novarum: „jest (…) rzeczą słuszną, by i jednostka, i rodzina miała swobodę działania, jak długo nie zagraża dobru powszechnemu lub nie wyrządza krzywdy bliźniemu”. Zatem i wolność do bogacenia się powinna być ograniczana tylko dobrem bliźniego i dobrem powszechnym. Państwo nie może zatem żądać od swego obywatela więcej ponad to, co jest rzeczywiście nieodzowne dla funkcjonowania publicznych instytucji – i to tylko instytucji, które same są nieodzowne!

Przechodząc więc do konkretów: jakie są możliwe systemy podatkowe, które spełniają dwa pryncypia godziwości? Z pewnością jest takim podatek pogłówny (każdy płaci za możliwość bycia pod konieczną opieką państwa – ponieważ każdy jest tak samo chroniony prawem (równość wobec prawa), otrzymuje taką samą usługę, więc musi tyle samo zapłacić), niektórzy zaś sądzą, że liniowy (każdy płaci proporcjonalnie do swoich dochodów/przychodów). Zwolennicy podatków liniowych często zauważają, że podatek pogłówny sprawiałby ten problem, że dla ubogich byłby on zbyt wielkim wydatkiem, podczas gdy dla bogatych byłby on niczym. Z drugiej strony nie można zabronić bogacenia się i nadrabiania sobie strat wywołanych podatkiem; nadto podatek liniowy wymaga większej ilości informacji o podatniku i może skutkować pewną formą inwigilacji ze strony administracji skarbowej – pogłówne zaś polega tylko na wpłaceniu raz na określony czas określonej z góry kwoty, dzięki czemu ani płatnik, ani urząd nie musi wnikać w jakiekolwiek skomplikowane procedury. Jak pogodzić te oba stanowiska? Bardzo łatwo: dać każdemu podatnikowi możliwość wyboru, czy korzystniejszy dlań będzie podatek pogłówny, czy liniowy. Dzięki temu praca i bogacenie się zostaną docenione – a ubodzy nie będą pokrzywdzeni.

Co do pozostałych podatków (np. od ziemi czy nieruchomości) – należy je pobierać proporcjonalnie do wielkości tego, co jest opodatkowane (np. od hektara czy metra kwadratowego). Przedstawmy to sobie obrazowo: jeśli do ochrony jednego hektara potrzebny jest jeden policjant, to do ochronienia dwóch hektarów potrzebnych jest już dwóch – i tak dalej. Każdy zaś policjant musi otrzymać swoją wypłatę. Dlatego właśnie musi tu być zachowana proporcja – przy czym proporcja ta musi mieć cechy ryczałtu – a więc za jeden hektar płaci się zawsze jedną i tę samą sumę pieniędzy, obojętnie, czy jest to pierwszy, drugi, czy setny hektar danego właściciela. Opodatkowanie bowiem progresywne jest karaniem za bogactwo, a do tego dopuszczać nie wolno.

Nie ma wątpliwości, że obywatele powinni płacić jak najmniej podatków, a system powinien być na tyle jasny, by nikt nie czuł się w tym zagubiony. Obecne prawodawstwo w tej dziedzinie jest niestety dokładnym przeciwieństwem tego wzorcowego stanu. Wpływ na to ma niewątpliwie polityka socjalna, przekraczająca w niebotycznym stopniu regułę pomocniczości i wprost ją łamiąca. Ponadto sytuację komplikują jeszcze ciągłe zmiany w przepisach – dlatego korzystnym byłoby wprowadzenie jak najdłuższego vacatio legis dla wszelkich ustaw dotyczących podatków i opłat im podobnych. Dzięki temu obywatele (w tym przedsiębiorcy) mogliby spokojnie przygotowywać swoje działalności na funkcjonowanie w nowych realiach. (Rzecz jasna, nie byłbym jednak przeciwnikiem, gdyby ustawy znoszące podatki wchodziły w życie z dniem podpisania).

Państwo jest bytem koniecznym; jego jednak działania nie mogą naruszać wolności poszczególnych jednostek bez faktycznej nieodzowności pewnych ograniczeń dla wspólnego dobra. Stąd właśnie nie może się owo państwo zajmować czymś, co obywatele mogą uczynić sami. Gdyby tak było, a więc gdyby pozbyto się usług niepotrzebnych, znikłyby niepotrzebne koszta – prawodawca okazałby swe umiarkowanie. Później wystarczy dotrzymać sprawiedliwości przy rozdzielaniu kosztów – i mamy podatkowy system doskonały. Przy jego panowaniu zmniejszyłaby się biurokracja, mniej ludzi byłoby potrzebnych administracji skarbowej, ci pozostali wykonywaliby pracę lżejszą – pozostali zaś zatrudniliby się gdzie indziej. Mieliby gdzie – kwitłaby przedsiębiorczość, a pracodawców stać by było na jeszcze lepsze płacenie pracownikom. Pracownicy fiskusa mają naprawdę wielkie umiejętności i potrafią wykonywać naprawdę porządną pracę. Swoje zdolności zatem wykorzystując do rozwoju narodowej gospodarki, sami odnieśliby niemały zysk, a korzyści z tego byłyby odczuwalne dla nas wszystkich.

Patrząc jednak na obecne warunki, chce się tylko westchnąć: ach, czemu dzisiejsi politycy nie czytują Rerum novarum…?

Leave a Reply