Z dziennika łucznika: Bałwanek, zagadka, genialna modlitwa i odpowiedź, dlaczego robię #dobrzeżejesteś

Ostatnio mniej publikuję – po wykańczającym tygodniu organizm powiedział ,,STOP”, mimo że głowa mówiła ,,masz teraz więcej czasu – idź więc do przodu!”. Dlatego naszło mnie na kilka refleksji…

Wczoraj spadł pierwszy śnieg. Brakowało mi go – marzę, by wróciły dawne czasy, gdy można było dowodzić nawet armią przeciw drugiej armii w bitwie na ścieżki i do tego okopywać się, tworząc wręcz twierdze. Zauważyłem, że pewne dzieci już zbierały kulki i próbowały rzucać. A po drodze spotkałem, rzec by się chciało, przedpremierowy pokaz budownictwa ,,prawdziwozimowego”:

Pewna osoba wykańcza nas pytaniami na czacie i nie tylko. Zadaje je codziennie na różnych forach, a nawet… w zakrystii. Dlatego postawiłem jej takie pytanie:

,,Pytając pytaniem pytającego pytaniem pytasz pytając pytaniem pytanie?”.

Kto rozwiąże tę zagadkę?

A teraz genialna modlitwa Świętego Tomasza z Akwinu, którą wyczytałem w książce ..Biblia o starości” Księdza profesora Andrzeja Zwolińskiego. Między innymi ostatnie zdanie tej modlitwy wyjaśnia, czemu na jednym z portali społecznościowych oznaczam ludzi hasztagiem #dobrzeżejesteś. A zatem niech już nikt mi nie mówi, że ten hasztag jest rozczuleniowy na wzór protestancki – oto zyskuje on poważne uzasadnienie teologiczne i to od samego Doktora Powszechnego!

😄

A tak poważnie – to bardzo potrzebna dzisiaj nam wszystkim, również mi, modlitwa – z takimi sytuacjami spotykamy się jakże często:

,,Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary. Zachowaj mnie od zgubnego nawyku: mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym. Czynnym lecz nienarzucającym się. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zachować do końca kilku przyjaciół.
Wyzwól mój umysł od niekończącego się brnięcia w szczegóły i dodaj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień – w miarę jak ich przybywa, a chęć ich wyliczania staje się z upływem lat coraz słodsza. Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.
Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi. Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasem mogę się mylić. Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać. Nie chcę być święty, ale zgryźliwi starcy to jedno ze szczytowych osiągnięć szatana. Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach. Daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym…”

Leave a Reply

%d bloggers like this: