Przyczyny porażki Armenii w wojnie z Azerbejdżanem – Zmiana mentalności – Artur Veryho

Wiele konserwatystów interesowało się eskalacją konfliktu w Górskim Karabakhu, a ci, co nie interesowali się, na pewno wiedzą, po czyjej są stronie. Naród Ormiański druzgocąco przegrał to starcie, co mocno kontrastuje ze zwycięstwem w wojnie 1992-1994. Przyjrzyjmy się dokładniej temu, co się stało w niespełna 30 lat z Armenią i Artsakhem.

Tylko częściową rację mają ci, co wskazują przewagę ogniową, finansową, ilościową Azerbejdżanu jako decydującą przyczynę zwycięstwa. Musimy wziąć pod uwagę fakt, że w latach 90-tych Azerbejdżan przegrał tę wojnę mając większą przewagę ogniową i liczebną niż teraz. Miał również lepszą pozycję geograficzną i strategiczną, bo Ormianie nie mieli poważnych struktur wojskowych i Artsakh był wtedy odcięty od Armenii. Więc jak wygrali Ormianie?

Odpowiedź prozaiczna – bo kochali ziemię nad życie. Bronili każdy dom, pagórek, każdą wieś. Azerowie nie byli gotowi do tak wielkich poświęceń jak Ormianie, co zdecydowało o ich porażce. Mimo przewagi liczebnej, technicznej, dyplomatycznej, chęć walki Ormian zadecydowała o wyniku tej wojny. Co stało się teraz?

Azerbejdżan mocno się nie zmienił. Ich duch bojowy nie uległ zmianie. Nadal nie mają ducha walki, czego przykładem może być to, że do ofensywy w większości szli najpierw najemnicy z Syrii i Libii wysłani przez Erdogana. Zmienił się Naród Ormiański. Zmieniły się ich wartości. Poza miastem Sushi nie obserwowaliśmy w tej wojnie walk ulicznych na poziomie lat 90-tych. Ormianie z Armenii, mniej z Górskiego Karabakhu, zmienili swoje wartości i patrzenie na świat. Bardziej niż obrona ziemi ojczystej, i tak mocno zmniejszonej przez Turków i Azerbejdżanów, interesował ich poziom zamożności.

Przyjrzyjmy się rewolucji 2018 roku. Ormianie protestowali przeciwko korupcji, bezrobociu, łamaniu praworządności, pojawiały się nawet głosy, by „wyzwolić się z rosyjskiej okupacji”. Nikt nie zastanawiał się nad tym, czemu politycy dotychczas nie zrobili mocnej obrony Karabakhu, który odniósł bardzo małą, ale jednak operacyjną klęskę w 2016 roku. Czemu najważniejszym tematem publiczności nie była obrona przeciw Azerbajdżanowi, a bieda i korupcja. Rozumiem, że problem bezrobocia i korupcji jest ważny, ale co może być dla Ormianina współczesnego ważniejszego, niż obrona rodzimego i ciągle zagrożonego Artsakhu!

Odpowiedź prozaiczna. W Armenii po zwycięstwie lat 90-tych zaczęło panować przeświadczenie, że zwycięstwo nad Azerbejdżanem jest im dane raz na zawsze. Że już, przy globalizacji i rozwoju społeczności międzynarodowej, Azerbejdżan nie zaatakuje, a więc czemu obrona Karabakhu miała by być najważniejszym tematem.  Zastanówmy się lepiej nad bezrobociem i poziomem życia. Mieszkańcy Artsakhu, w odróżnieniu od rodaków z Erywaniu rozumieli problem i przygotowywali się ciągle do wojny. Ale jak westernizująca Armenia z 1-milionową stolicą Erywaniem ma usłyszeć przestrzegający głos 150 000 rodaków? Mają inne problemy – demokracja, prawa kobiet, mniejszości seksualnych. Do tego dochodzi fatalna prozachodnia polityka zagraniczna, ale to oddzielny temat.

Wiadomo, Erywań to nie Warszawa, Ormianie to nie społeczeństwo Zachodu, mają więcej normalności, lecz i tak w tej wojnie byli dużo bardziej waleczni niż przeciwnicy. Ale te zaczątki „progresywizmu” okazały się mieć zbyt wysoką cenę dla Ormian.

Wracaj do korzeni Armenio, inaczej zginiesz! Taki wniosek nasuwa się po tej wojnie.

¹ Rosja wspierała bardziej Azerbejdżan, niż Armenię

Leave a Reply

%d bloggers like this: