Poprzez wołanie i śpiew aż do prawdziwego światła – Boże Narodzenie A.D 2020

” Święty, Święty, Święty”(Iz 6,3). Erick Peterson, wielki znawca teologii, zwrócił uwagę na właśnie ten fragment, który zapisany jest u proroka Izajasza. Powiedziane jest u niego, że serafini stoją przed Bogiem i wołają tymi słowami do siebie, wielbiąc w ten sposób Boga. To jest ich sposób oddawania czci. Jan włączył w ten element pewne tajemnicze objawienie, ale dokonał już pewnej zmiany. Serafini bowiem już nie wołają, lecz śpiewają, jak czytamy w 4 rozdziale Apokalipsy.

Odejście od starości, wyjście z ciemności, przedstawia się jako przejście od wołania do śpiewania. Można nawet brnąć dalej i dojść do wniosku, że oznacza to przejście ze Starego do Nowego Testamentu, do Nowego Przymierza. Jest to zmiana relacji z Bogiem. Ma ona miejsce tam, gdzie wierzy się we Wcielenie Boga. Wtedy to Bóg wchodzi w nasze życie i chce nas nieustannie odnawiać. Bóg nie jest wtedy już dalekim niepojętym i dziwnie tajemniczym majestatem. Boska cześć wyrażona w śpiewie zawiera w sobie nowy wymiar bliskości i miłości w Boskiej relacji. Świąteczne kolędowanie, które będziemy w pewnym sensie celebrować, jest oddźwiękiem i parafrazą tego, co oznacza wiara we Wcielenie Boga. W niej uwidacznia się to, co wydarzyło się w Świętą Noc.

Peterson w jednej ze swoich refleksji wyszedł od czegoś zupełnie innego, od innych prawd i gdy zastanawiał się nad aniołami, stwierdził, iż istoty te zostały przedstawione w Biblii za pomocą dwóch obrazów: latania i śpiewu. Nie jest to tylko w odniesieniu do samych aniołów, ale także do istoty stworzonej, do jej możliwości, więc chodzi też o nas. Co mówią zatem te obrazy? Kardynał Ratzinger pisał tak: „Po pierwsze, że pierwotnym marzeniem ludzkości było to, by móc polecieć. Marzy ona o tym, by niejako uwolnić się od ograniczeń, które przykuwają nas do ziemi, by móc się unieść, otworzyć się na całe uniwersum. Marzy ona o tym, aby człowiek mógł przezwyciężyć swoje granice, aby stał się prawdziwie wolny”.

Kolędowanie mówi to samo. W nim człowiek przezwycięża swoje ograniczenia. Nie mówi za pomocą rozumu, lecz może wypowiedzieć się także sercem. W naszej mowie wybrzmiewa to, co niewypowiedziane. Latanie i śpiewanie jest zatem obrazem istoty, która przekracza samą siebie, jest poza schematem, która wychodzi poza swoje ograniczenia. Wiara we Wcielenie Boga jest źródłem i celem śpiewu. Tam, gdzie wygaśnie, popada w głośny krzyk.

W tę Świętą Noc nie potrzebujemy jednak wielu słów. Sama bowiem do nas przemawia poprzez znaki, dźwięki, lepiej i dobitniej aniżeli słowa. Noc ta dotyka nawet serc, które nie są w stanie wierzyć w tajemnicę betlejemską, i budzi w nich nadzieję, która nie pozostaje bezimienna.

Ciąg dalszy +︎Ewangelii świętej według Łukasza.

Łk 2:1-14
Onego czasu wydany został dekret przez cesarza Augusta, aby spisano wszystek świat. Pierwszy ten spis odbył się, gdy Cyryn był wielkorządcą Syrii. Szli tedy wszyscy do spisu, każdy do miasta swego. Poszedł też i Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, jako że był z domu i pokolenia Dawidowego, aby zostać wpisanym wraz z Maryją, zaślubioną swą małżonką, brzemienną. I stało się, gdy tam byli, że wypełniły się dni, aby porodziła. I porodziła Syna swego pierworodnego, i owinęła Go w pieluszki, i złożyła w żłobie: nie było bowiem dla nich miejsca w gospodzie. I byli w tej krainie pasterze, czuwający i odbywający nocne straże nad stadem swoim. A oto Anioł Pański stanął przy nich i jasność Boża zewsząd ich oświeciła, tak że zlękli się bojaźnią wielką. I rzekł im Anioł: «Nie lękajcie się, oto bowiem zwiastuję wam radość wielką, która będzie wszystkiemu ludowi, że się wam dziś narodził Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlę owinięte w pieluszki i złożone w żłobie». I nagle zjawiły się z Aniołem zastępy wojska niebieskiego, wielbiące Boga i mówiące: «Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli».

Ten fragment Ewangelii będzie odczytany podczas pasterki. Na samym początku wspomniany jest cezar August. Łukasz chciał w ten sposób powiedzieć rzymskiemu arystokracie Teofilowi, któremu poświęcona jest właściwie ta Ewangelia, a poprzez niego ukazać czytającemu, kiedy Jezus się urodził. August pragnie pokazać, że Jezus nie przynależy do jakiegoś tam czasu, bliżej nieokreślonego, albo do jakiejś legendy lub też baśni. Urodził się bowiem w określonym czasie, w określonym miejscu. We wzmiance o cezarze chodzi mu jednak o coś więcej niż samą datację. August, nie wiedząc o tym, jest mimo wszystko wpleciony w Boże Wcielenie. Służy Panu Jezusowi w wypełnieniu obietnicy. Zapowiedź mamy już u proroka Izajasza: „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel”. Izajasz pisał to w VIII w. p.n.e. Cezar, najpotężniejszy człowiek dookoła, poddany jest rzeczywiście Dziecku, które będzie leżeć w żłobie. Wskutek obowiązku poboru podatków wraz z nakazem, by ludzie poszli do swego miejsca pochodzenia, aby być ujętym w spisie, dzieje się tak, że Jezus rodzi się mieście królewskim Judy, jako syn Dawida, czyli w Betlejem. Józef był jednak późnym potomkiem dynastii i nie miał nic z królewskości tego Dziecka. Był skromnym, biednym człowiekiem, który na prowincji szukał pracy. Cesarz prowadzi go jednak do miasta Dawidowego. Działania cesarza doprowadza do spełnienia się słów Pisma Świętego jako znak dla narodów wszech czasów. Cesarz służy nieznanemu Dziecku. Widać bowiem, gdzie jest prawdziwa władza. Nie jest ona tam, gdzie jest największy aparat administracji i urzędów. W prostocie i miłości przejawia się prawdziwa władza. Prosta i pokora są oznakami Boga. Jego władza zmusza Augusta do swojej służby. Jego pokora, ponieważ urodził się w stajni. Dworem Jego pasterze, majestat Jego zdobią owce.

”Bóstwo to razem zmieszało
Z wieśniaczymi ofiarami,
A Słowo ciałem się stało
I mieszkało między nami”.

”Ono w żłobie, nie ma tronu,
I berła nie dzierży,
A proroctwo Jego zgonu,
Już się w świecie szerzy”.

W tej opowieści widać jeszcze jedną współzależność. Maryja owija w pieluszki Jezusa, które troskliwie przygotowała na tę godzinę. Rozpoznajemy prawdziwą macierzyńską czułość, dobroć. Zewnętrznym miejscem narodzin jest stajnia, ale duchowym jest ,,Tak” Maryi, Jej otwartość: „Niech mi się stanie według słowa Twego”(Łk 1,38).

A potem jest opis obwieszczenia narodzin pasterzom. Światła nie zapala się po to, aby było ukryte i przygasało, ale po to, aby było napełnione oliwą i dające blask. Postawione na świeczniku, świeci, aby obwieścić ludziom: „Dziś w mieście Dawida narodził się wam Chrystus Pan!”. Stulecia bowiem na to oczekiwały, wątpiły, zamartwiały się, jednak żywiły nadzieję. „To jest dzisiaj!” Liturgia podejmuje to słowo „dziś” z wielką miłością. Liturgia wyśpiewuje je, ponieważ ono jest dla nas teraz prawdą. Dziś jest prawdziwe „dziś”, jeśli otworzysz swe serce. Obwieść, niech słowa te staną się prawdą – „Dziś narodził się Emanuel!”.

Zwróćmy uwagę na coś jeszcze. Tam, gdzie pojawia się Chrystus, tam jest światło, tam jest hymn chwały. Odbiciem tego są wcześniej wspominane kolędy, które powstawały z pokolenia na pokolenia, rodząc się z wiernego wsłuchania się w tajemnicę Bożego Wcielenia. Winniśmy być wdzięczni za to. Ewangelia zwraca się bezpośrednio do nas. „Światła nie kryje się pod korcem, lecz na świeczniku”. Pan nie jest po to nam dany, abyśmy Go zamknęli w naszym sercu, w naszych odczuciach. Czas Adwentu był czasem szczególnego przygotowania na otwarcie się na światło. Kardynał Ratzinger tak pisze: „[…] Poprzez naszą wiarę On pragnie wciąż na nowo świecić. Poprzez naszą wiarę, nadzieję i miłość pragnie On wciąż na nowo świecić w nocy tego świata. Światła, które zapalamy w ciemne nocy zimowego czasu, są pocieszeniem i upomnieniem jednocześnie: są pocieszającą pewnością, że „światło tego światła” wzeszło już w ciemności betlejemskiej nocy i że nieświęta noc ludzkiego grzechu przemieniła się w Świętą Noc Bożego przebaczenia tego grzechu; upominają one jednak, że światło to chce i może świecić dalej tylko wtedy, kiedy świeci ono w tych, którzy jako chrześcijanie niosą dalej dzieło Chrystusa przez wieki. Światło Chrystusa chce świecić w nocy świata przez nasze bycie światłem”.

Dlatego też nie możemy świętować Bożego Narodzenia, nie myśląc o tych, dla których dziś nie ma światła. Nie mamy prawa świętować Bożego Narodzenia, nie kierując myśli w stronę tych, którzy głodują i marzną, którzy cierpią i są chorzy, którzy rozpaczają i wątpią w sens swego życia, którzy z powodu wiary umierają z tęsknoty w więzieniach. To nam nakazano przekazać światło dalej.

Zauważmy w tym miejscu, że o pasterzach jest powiedziane, iż udali się oni do Betlejem z pośpiechem. W tym pośpiechu ukazuje się ważność, której nie daje się nie odczuć. To, co dzieje się w stajni zaprząta ich całkowicie tu i teraz, bez zwłoki. Przewraca to wszelki porządek, bowiem pasterzom Wschodu pośpiech jest obcy. Tam, gdzie przychodzi Pan, tam człowiek jest wołany. Maryja też po Zwiastowaniu wyruszyła z pośpiechem. Pierwszeństwo nadejścia Pana nas dotyczy. Boskiej bliskości nie da się odłożyć na później. Pilnie domaga się od nad tego, co naprawdę ważne. Wszelkie przygotowania do tego typu Świąt nie mają sensu, gdy nasze serce nie jest gotowe. Abyśmy mogli sercem nieść światło, nasze serce musi być czyste. Modlitwa jest bowiem wielką siłą. Jest rzeczywistością, która ma największe znaczenie.

Pośpiech Boży jest prawdziwym pokojem i prawdziwą wolnością człowieka. Dziś narodził nam się Zbawiciel, Chrystus Pan!

Leave a Reply

%d bloggers like this: