Zapomniane Królestwo – Upadek – odcinek 8 – W blasku szklanych pięter

Minęło kilka dni. Końcówka roku, z jednej strony walka o podciągnięcie ocen, u niektórych walka o przejście do kolejnej klasy. Większość jednak korzystała już z beztroskiego czasu, jeżdżąc do aquaparku i przychodząc na boisko.

Wreszcie nadszedł dzień, w którym udali się do redakcji kolegi dyrektora.

– Tylko grzecznie mi się tu zachowywać! – mówiła pani Jarecka. Weszli przez wielkie, szklane drzwi, które otwierały się same. Cały budynek był niezwykle nowoczesny. Na parterze dziesiątki biur oddzielonych plastikowymi szybami, nieustannie oblegane spieszącymi się klientami. W środku mnóstwo kamer, na zewnątrz ochroniarze. Po drodze smakowite przekąski serwowane przez młode studentki. Szkolna delegacja po przeciśnięciu się przez piaskowe burze latających kartek dotarła do głównej warowni tego biznesowego gmachu.

– W czym mogę służyć? – zapytała młoda sekretarka jeszcze ze słuchawką telefonu w ręce.

– My od pana dyrektora Krzysztofa Jamnickiego – wyjaśniła pani Jarecka.

– Ach, tak, oczywiście. Tędy proszę – dziwnie szepnęła sekretarka odkładając słuchawkę i prowadząc w głąb korytarza. Na ścianach wisiały dyplomy od licznych instytucji. Wygrane konkursy, przetargi, nagroda forum jednego czy drugiego. Poniżej zdjęcia z ważnymi osobami świata biznesu, polityki i społeczeństwa oraz z celebrytami.

– Proszę, to tutaj – wskazała ręką pracownica na otwierającą się windę.

– Serio? NIe mogliśmy do jednej z poprzednich? – wyrzucił z siebie Kajtek, a pani Jarecka bąknęła pod nosem i zakaszlała.

– Tak, oczywiście, już wchodzimy – rzekła wychowawczyni.

– A Pani z nami nie jedzie? – spytał Szymek sekretarki, a pani Jarecka buchnęła oddechem i spojrzała niczym smok.

– Nie, proszę jechać. Ja tu zostaję – rzekła tajemniczo i zaraz zniknęła z pola widzenia. Już mieli zapytać, które piętro wcisnąć, lecz drzwi windy zatrzasnęły się. Maszyna sama wystartowała. Widoki na miasto były przednie.

– Wow, ale czad – zawołał Kajtek, a reszta była, jeśli nie przerażona, to co najmniej zdezorientowana. Z głośników zaczęły lecieć utwory jazzowe. Michaś zaczął tańczyć.

– Młody Człowieku, uspokójże się – mówiła pani Jarecka, nie do końca wiedząc, co powiedzieć w takiej sytuacji. Na to pozostałe chłopaki również zaczęły tańczyć, jakby na złość.

– Co ja z nimi mam… – chwytała się za głowę pani Jarecka mocno trzymając z nerwów swoją torebkę. Winda pędziła w górę. Zdawało się, że minęli już tysiąc pięter w zawrotnym tempie. Nagle drzwi otworzyły się. Przed nimi ukazała się wielka czarna sala, a za gigantyczną szybą pochyloną na skos pejzaż całego miasta. Weszli niepewnie, krok po kroku podziwiając ogromną przestrzeń.

– Gdzie on jest? – spytał Kajtek widząc puste biurko.

– Państwo od dyrektora Jamnickiego? – zapytał głos gdzieś z sali. Przybysze patrzyli dookoła. Zza biblioteczki wyłonił się mężczyzna. Garnitur, chustka w butonierce, idealnie dopasowany krawat. Wzrok biznesmena utkwiony był w książce trzymanej właśnie w ręku. Przebierał w wolnym tempie noga za nogą w lakierowanych butach, które zdawały się falować swym blaskiem po całej podłodze.

– Tak, my w sprawie redakcji… – powiedziała półszeptem chyba pierwszy raz w życiu pani Jarecka.

– Ach, tak, oczywiście – odłożył książkę i rozłożył ręce, po czym zbliżył się do biurka i wyciągnął pióro z atramentu.

– Usiądźcie, proszę – wskazał, po czym fotele… zaczęły przesuwać się same do jego biurka. Jechały na kołach przymocowanych do podłogi. Oniemieli, wreszcie rozsiedli się nieśmiało.

– Ci oto młodzi mężczyźni mają odbyć zajęcia obligatoryjne. W jednej z salek w szkole doprowadzili do…

– Ach, tak słyszałem – roześmiał się lekko i popatrzył na chłopców.

– Ach, byłbym zapomniał. Może się sobie przedstawmy. Sergiusz Zolosz jestem. A Państwo?

– Olga Jarecka.

– Mich… Mich… Michał Jagliński.

– Szymon Star.

– No, to widzę, że mamy tu prawdziwą gwiazdę – zażartował biznesmen.

– A Ty, Młody Człowieku? – zwrócił się pan Solorz do Kajtka, który dopiero teraz obudził się ze zdumienia. Jego oczy świeciły.

– Kajtek Falkowski.

– Kajetan… – chrząknęła pani Jarecka.

– Ach, rozumiem. Podoba Wam się tu? – spytał wszystkich, zerkając zwłaszcza na Kajtka.

– Tak, oczywiście…

– Chodźcie, oprowadzę Was – powiedział, po czym wstali i przeszli przez automatycznie przesuwane drzwi. Zaczęła się wędrówka po całej firmie. Pan Zolosz pokazywał w skrócie, jak funkcjonują poszczególne działy firmy. Budynek był tak wielki, a ludzi tak wielkie mrowie, że spędzili na tym pół dnia, nie mogąc się jednak oderwać od tysiąca wynalazków, z jakich korzystano, by uwydatnić i przyspieszyć pracę. W końcu zatrzymali się w jednej z salek. Biznesmen zapytał:

– To co, zaczynamy?

Ciąg dalszy nastąpi…

Następny odcinek: https://isidorium.info/2021/01/09/zapomniane-krolestwo-upadek-odcinek-9-zabawa/

Poprzedni odcinek: https://isidorium.info/2021/01/06/zapomniane-krolestwo-upadek-odcinek-7-palacy-kebab/

Wszystkie części dostępne w zakładce: https://isidorium.info/zapomniane-krolestwo/

2 thoughts on “Zapomniane Królestwo – Upadek – odcinek 8 – W blasku szklanych pięter

Leave a Reply

%d bloggers like this: