Piękno liturgii święceń ukazane w tekstach J. Ratzingera/Benedykta XVI

Pisząc pracę na temat piękna liturgii święceń, natknąłem się na nieznane mi fakty związane z kapłaństwem. Kardynał Ratzinger w bardzo dokładny sposób opisuje każdą kwestię związaną z całym urzędem kapłana, który swój początek bierze już w czasach żydowskich. Teksty kardynała nie są jednak łatwe, wymagają pogłębionej refleksji i namysłu. W mojej pracy chciałbym podzielić się przemyśleniami na temat kapłaństwa, które mają swój zaczątek w analizowaniu pism Josepha kard. Ratzingera.     

Kim staje się ten, który przyjmuje święcenia?

Naukę na temat kapłaństwa przekazuje nam już Nowy Testament, który wyróżnia Jezusa Chrystusa jako pierwszego kapłana nowego testamentu. Jak dowiadujemy się z pięciu przekazów biblijnych, z których uważam, że najbardziej powinno wyróżnić się przekaz św. Pawła, tj. 1 Kor 11, 23-27, ustanowienie Eucharystii w Wielki Czwartek w Wieczerniku miało miejsce dzięki słowom i gestom samego Jezusa. Dzieli się je na: dziękczynienie, łamanie chleba, identyfikowanie się Chrystusa w rzeczywistej Jego obecności w chlebie i winie, które stają się Jego ciałem i krwią, a także poleceniem: „Czyńcie to na moją pamiątkę”. Zbawiciel, czyniąc w ten sposób, ustanowił ofiarę z samego siebie, którą polecił sprawować i nieustanie powtarzać do końca świata właśnie kapłanom, którymi na początku byli apostołowie. Kard. Ratzinger pisze: To, co czyni tutaj Pan, jest czymś nowym. Zostaje to wplecione w stary kontekst – żydowskiej rytualnej uczty – ale staje się wyraźnie rozpoznawalne jako swego rodzaju własna wielkość. […] Nowa modlitwa Chrystusa znajduje się jeszcze wewnątrz liturgii żydowskiej. Znajdujemy się jeszcze przed ukrzyżowaniem, chociaż można by powiedzieć, że w wymiarze wewnętrznym zaczyna się ono już tutaj. Nie dokonał się jeszcze rozdział między Jezusem a wspólnotą ludu żydowskiego.

We wskazanym fragmencie Ratzinger wyraźnie wskazuję na liturgię żydowską, która dała początek liturgii chrześcijańskiej. Ewangeliczne przekazy są jednak wyraźnie nacechowane dystansem do instytucji kapłaństwa starotestamentowego. Z woli przedstawicieli Sanhedrynu i faryzeuszów wydany został wyrok śmierci na Jezusa. Przedstawiciele tych ugrupowań prowadzili prześladowania młodych chrześcijan. Warto wskazać na to, że według uczonych w piśmie, Jezus nie był kapłanem, nie sprawował więc żadnego urzędu. Negatywne konotacje związane z żydowskim kapłaństwem zostały zmienione w księgach Nowego Testamentu, które pozostawiły przekaz nauki o kapłaństwie chrześcijańskim jako urzędzie pochodzenia apostolskiego, wyrażonego w rozmaitych posługach. Pisze o tym kard. Ratzinger: Pierwszym znaczącym stanem rzeczy, który tu napotykamy, jest to, że z punktu widzenia prawa religijnego Chrystus nie był kapłanem, lecz osobą świecką. Z perspektywy Izraelitów Chrystus, prawnie rzecz biorąc, nie sprawował żadnego „urzędu”.

Z powyższych rozważań możemy wywnioskować, że kapłaństwo jest niewątpliwie urzędem, który dla nas, chrześcijan, ma początek w doskonałej ofierze Chrystusa. Nowy Testament zwraca jeszcze uwagę na prawdziwe posłannictwo kapłanów od Boga. Pisał o tym wielokrotnie kard. Ratzinger: Dla nas decydujący jest punkt widzenia, że Jezus przyjmuje posłannictwo bezpośrednio od Boga, czyli w swojej Osobie konkretyzuje autorytet Boga. We wszystkich Ewangeliach pojawia się jako ten, który ma władzę pochodzącą od Boga (Mt 7,29; 21,23; Mk 1,27; 11,28; Łk 20,2; 24 i 19 i in. ). Głosi przesłanie, które nie zostało wymyślone przez Niego samego; został „posłany’ z misją pochodzącą od Ojca. […] Paradoks posłannictwa Jezusa wyraża się najwyraźniej w dogłębnie zinterpretowanej przez św. Augustyna formule Janowej: „Moja nauka nie jest moją nauką […]” (7,16). Ks. J. Buczek także pisał podobnie: By być kapłanem, pośrednikiem między Bogiem a ludźmi trzeba według J. Ratzingera spełnić dwa warunki: trzeba być człowiekiem i trzeba otrzymać uprawnienia od Boga. Dzięki temu kapłan może być pośrednikiem, „mostem” łączącym dwie rzeczywistości: Bożą i ludzką, i w ten sposób prowadzić człowieka do Boga. Kapłan musi być najpierw po stronie Boga. Ten wymóg w pełni zrealizował się tylko w Chrystusie. Dzięki Synowi Bożemu wcielonemu zaistniał prawdziwym most i prawdziwe pośrednictwo. Syn Boży stał się człowiekiem, by być kapłanem, by wypełnić misję kapłańską. To według Ratzingera sprawia, że Jezus Chrystus jest jedynym kapłanem. Inni dopiero na mocy sakramentu mogą mieć udział w tej misji, włączając swoje istnienie w życie Chrystusa, w życie Boże. Tylko więc na mocy sakramentu kapłani mogą pełnić swą misję, bowiem tylko Bóg może wziąć powołanego w swe ręce, uprawomocnić, wprowadzić w uczestnictwo w tajemnicy Chrystusa. Urząd kapłański w Kościele może być więc zrozumiały tylko w kontekście postaci Jezusa Chrystusa. Urząd kapłański i urząd pośrednika Jezusa Chrystusa ujawnił się już we Wcieleniu, które Go ustanowiło Synem i „arcykapłanem dóbr przyszłych” (Hbr 9,11) a w pełni zrealizowało się na Krzyżu. Ceremoniał Liturgicznej Posługi Biskupów w jednym z punktów wyraża się w ten sposób: Kościelne posługiwanie, ustanowione przez Boga, jest sprawowane na różnych stopniach […]. Kapłan jest zatem prawdziwym posłańcem Boga, który nie głosi swoich nauk, lecz głosi Słowo, które było na początku, Słowo, które jest Bogiem. Apostołowie, którzy przekazywali swoje posłannictwo dalej, stali się rzeczywistymi szafarzami Eucharystii i głosicielami Dobrej Nowiny. Bóg powołuje, ale nie zmusza. Wola Boża może się tylko wypełnić w człowieku, gdy ten zgadza się na Boże działanie. Joseph Ratzinger pisze: Kapłaństwa, jeżeli jest autentyczne, nie można sobie samemu dać ani samemu nawet szukać. Ono może być tylko odpowiedzią na Jego wolę i Jego powołanie. Kapłaństwo, według kardynała, jest nierozłączne z noszeniem krzyża i z jego szczególnym naśladowaniem: Pójść za Nim – odpowiedzieć owym „tak”: „Jestem tu, jestem gotowy” – jest więc zawsze wydarzeniem paschalnym. Wiąże się z naśladowaniem Krzyża, wyjściem z tego, co własne, z pozwoleniem na przekreślenie lubienia tylko samego siebie, troski o samego siebie, z uwolnieniem siebie poprzez skok w nieznane obszary innej Woli, która jest nam przecież ostatecznie znana. Znamy ją z Krzyża i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa jako wolę i siłę, która w prawdzie niesie świat i wszystkich. W tym fragmencie ukazuje nam się także koncepcja służebnego wymiaru kapłaństwa. Ratzinger przedstawia jeszcze jedno swoje stanowisko: […] z jednej strony koncepcja społeczno-funkcjonalna, definiująca istotę kapłaństwa za pomocą pojęcia «służba»: służba wspólnocie, w wypełnianiu pewnej funkcji. […] Z drugiej strony istnieje koncepcja sakramentalno-ontologiczna, która oczywiście nie neguje służebnego charakteru kapłaństwa, postrzega go jednak jako zakorzeniony w bycie szafarza i utrzymuje, że ten określa dar udzielony przez Pana za pośrednictwem Kościoła, a imieniem tego daru jest sakrament.

Ratzinger podkreśla w teologicznej interpretacji krzyża wątek absolutnego posłuszeństwa Jezusa, realizującego się przez przyjęcie przez Syna posłannictwa Ojca. Chrystus bowiem nie ma nic własnego. Jego nauka nie jest jego nauką, ale nauką Ojca. Czytamy o tym w Janowej Ewangelii. Ratzinger wskazuje, że istotą tej jedności z Ojcem jest „samowywłaszczenie siebie” i bezinteresowność, która Jezusa „uwierzytelnia i daje Mu ostateczną władzę, ponieważ staje się absolutną transparentnością i uobecnieniem samego Boga. Odpowiadanie na zaproszenie Chrystusa, które kieruje do nas przez swoich uczniów, jest prawdziwym włączeniem we wspólnotę posłannictwa. Posłani od Boga, bo sami nie mogą nic uczynić. Kard. Ratzinger, rozważając fragmenty Ewangelii św.Jana (J 15,5 i J 5,19.30), pisze: Z samych siebie, o siłach własnych, poznania, własnej woli nie mogą uczynić nic z tego, co powinni czynić jako apostołowie. Jakże więc mogliby powiedzieć: „Wybaczam ci twoje grzechy”? Jakże więc mogliby powiedzieć: „Oto Ciało moje”? Jakże mogliby nałożyć ręce i powiedzieć: „Przyjmij Ducha Świętego”? Kardynał opisując dalej swoją teologię sacramentum ordinis, zwraca uwagę na to, iż posługa kapłana jest wejściem w prawdziwe communio z Jezusem. Widzi w ten sposób sakramentalność urzędu apostolskiego z kapłaństwem. Sakrament oznacza: daję to, czego sam nie mogę dać; czynię to, co nie pochodzi ode mnie; jestem posłannikiem i stałem się pośrednikiem tego, co przekazał mi Inny. Dalej Ratzinger mówi, że z tego to właśnie powodu nikt sam nie może stać się kapłanem.  

Prawdziwe pójście za Chrystusem, całkowite poświęcenie się Jemu, wymaga, według Josepha kard. Ratzingera, uświadomienia sobie braku godności i swej własnej grzeszności, podobnie jak czyni to Szymon Piotr, który upadł Chrystusowi do kolan (Łk 5,8). Ratzinger podkreśla konieczność „zdobycia zdolności widzenia”, wejścia w bliskość i wspomniane communio z Jezusem. Kontynuując analizowanie jednej z książek kard. Ratzingera pt. Słudzy waszej radości, zauważamy, że autor pragnie czytelnikowi przybliżyć swoje rozumienie teologii sacramentum ordinis, aby zmienił  patrzenie na prezbiterów, których spotyka w kościołach podczas celebracji i innych okazji. Kapłan bowiem, według kardynała, jest wydziedziczony z rzeczy ziemskich, paradoksalnie musi wyzbyć się wszystkiego, co stanowi cechę powołania kapłańskiego. Opuszczenie wszystkiego przez wzgląd na Chrystusa dopiero rzeczywiście pozwala na bycie przyjętym przez Jego majestat. Być przyjętym, znaczy wejść we wspominane communio nie tylko z Nim, ale z jego uczniami. Ze względu jednak na wydziedziczenie, czyli całkowitą pełność, swoistą totalność daru kapłaństwa, otrzymuje i trwa w niewyobrażalnej bliskości z Panem: Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. (J 15, 15). Z communio wyrasta także chęć do ratowania ludzi. Kapłan bowiem musi nauczyć się od Chrystusa tego, że nie chodzi o niego. Swoiste wydziedziczenie z doczesnej ciemności, doprowadza do tego, że pasterz dba i troszczy się o swoją owczarnię, czyli o cały Kościół. Mówi o tym w przepiękny sposób jedna z prefacji: Prawdziwie godną i sprawiedliwą, słuszną i zbawienną jest rzeczą, pokornie Cię, Panie, błagać, abyś trzody Twojej, pasterzu wieczny, nie opuszczał, lecz przez błogosławionych Apostołów Twoich ustawicznie miał ją w opiece: aby była zawsze rządzona przez tych, których uczyniłeś namiestnikami dzieła Twojego i pasterzami owczarni Twojej. Kard. Ratzinger pisze: Z wewnętrznej wspólnoty z Chrystusem wyrasta także samoczynnie uczestnictwo w Jego miłości do ludzi, w Jego chęci ratowania ich i niesienia im pomocy. Autor zwraca uwagę na wielkie niebezpieczeństwo niewiary we współczesnym świecie. Podkreśla błędne zdanie kapłanów na temat nawracania, pisząc: Kapłanom wydaje się, iż pozostawiając ludzi w błogim przekonaniu braku wiary, czynią dla nich coś dobrego, ponieważ to ich życie staje się lżejsze.

Tak więc ten, kto otrzymuje święcenia, przyjmuje na siebie coś kosmicznego, coś, co nie jest ziemskie, lecz dane przez Boga.

Czym jest sakrament?

W dwumiesięczniku Zawsze Wierni czytamy: Samo słowo sakrament oznacza rzecz świętą lub tajemnicę. Jak powtarzają za św. Augustynem ojcowie Soboru Trydenckiego: Sakrament jest widzialnym znakiem niewidzialnej łaski, ustanowionym przez Chrystusa dla naszego usprawiedliwienia. Kard. Gasparri w swym Katechizmie pisze: Sakramenty udzielają nam łaski uświęcającej albo ją w nas pomnażają, i łaski sakramentalnej, czyli prawa do szczególnych pomocy, żebyśmy mogli osiągnąć cel pojedynczych sakramentów. Kard. Ratzinger w swojej książce pt. Teologia liturgii, wyjaśnił w bardzo wyczerpujący sposób pojęcie sakramentu i całe podstawy naszej chrześcijańskiej egzystencji, która niewątpliwie zakorzeniona jest w sakramentach. Rozważa trzy aspekty pytania: Czym jest sakrament? Pierwszy to aspekt biologiczny, który opisuje w następujący sposób: […] punkty węzłowe jego [człowieka] egzystencji biologicznej, która przez przyjmowanie pokarmów i zjednoczenie płciowe nieustannie się realizuje i odnawia, ale w narodzinach i śmierci w tajemniczy sposób doświadcza własnych granic […] Człowiek, który podczas uczty nie tylko dokonuje biologicznego, pozbawionego wymiaru duchowego, aktu przyjmowania pokarmu, lecz tę biologiczną czynność wykonuje na sposób duchowy, a więc człowiek, dla którego rzeczywistość jest niepodzielna, i w konsekwencji ludzki jest dla niego także element biologiczny, na uczcie doświadcza owego wskazywania przez element empiryczny na rzeczywistość duchową i współprzenikania się bios z duchem […] Według kardynała znane modele sakralne opierają się na wzajemnej relacji człowieka z duchem, człowieka z kosmosem, czyli relacji dwóch rzeczywistości: Boskiej i ludzkiej.

      Kardynał zwraca uwagę na słowo mysterion. Ten termin, jak pisze autor, znaczy po prostu: „rzecz tajemna”. Ratzinger uważa, że pojęcie mysterion, a co za tym idzie również sakrament, wiążą się z poprawną interpretacją Pisma. Gdy odwołamy się do pism Pawła, zauważymy, że słowo mysterion, występuję dwadzieścia jeden razy. Do czego zmierzam? Joseph kard. Ratzinger pisze tak: Okazuje się wtedy, że rabbi Paweł nawiązuje do interpretacji rabinistycznej. Pytanie rabinistyczne o tajemnice Tory było w rzeczywistości także jego pytaniem. On wie, że odpowiedź na nie już została znaleziona. On poznał mysterion […] Dlatego Chrystusa można nazwać po prostu  „mysterion Boga”. Tak więc całe działanie Chrystusa na ziemi jest swoistym mysterion.

Sacramentum ordinis

Choć jest dużo źródeł opisujących temat święceń kapłańskich, Ratzinger skupia się na konstytucji papieża Piusa XII Sacramentum ordinis z 1947 roku i Vaticanum II, albowiem uwzględniają w sobie teksty poprzednich soborów. Konstytucja Piusa XII, także według kardynała, podkreśliła, iż właściwym sakramentalnym znakiem święceń kapłańskich jest nałożenie rąk i nic poza tym. Kościół katolicki odciął się w ten sposób od błędów germańskiego prawa, które mówiło, że najważniejsze jest przekazanie kielicha i pateny. Dla samego sakramentu święceń proces ten jest ważny, ponieważ gest nałożenia rąk prowadzi w inny kontekst Tradycji niż gest przekazania instrumentów, a tym samym oferuje inny kontekst znaczeniowy niż ten wynikający z germańskiego gestu. […] Tekst z 1439 roku mówi, iż decydujące sakramentalne słowa brzmią następująco: „Przyjmij władzę składania ofiary w kościele za żywych i umarłych w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Natomiast tekst z 1947 roku, napisany zgodnie z tradycją starochrześcijańską, objaśnia, iż właściwym sakramentalnym słowem jest prefacja, czyli modlitwa święceń obrazująca modlitwę konsekracyjną, która jednocześnie ma cechy epiklezy. Według Piusa XII najważniejszymi słowami wypowiadanymi podczas święceń biskupich są: „Ześlij na niego, prosimy Cię, Panie, Ducha Świętego, który go (wyświęcanego) wzmocni w wiernym wykonywaniu dzieła Twej posługi za pomocą siedmiorakich darów”. Kardynał zwraca uwagę na trzy aspekty: 1. Prawdziwym szafarzem władzy jest Duch Święty, którego przywołuje modlitwa sakramentalna, a nie ludzki konsekrator.2. Nałożenie rąk oznacza przekazanie Ducha Świętego, prośbę o Ducha Świętego, jak i prefacja jest prośbą o Ducha Świętego. (…) Dlatego też w słowach święceń kapłańskich jest mowa o dawaniu przykładu i porządku obyczajów. 3. Święcenia biskupie w tekście Piusa XII wysuwają się na pierwszy plan, gdyż są pełnią sakramentu święceń. Ratzinger, podsumowując, pisze, że Pius XII wraca do określonej przez Ducha Świętego formy Dawnego Kościoła. Jest wyrazem wysłuchanej modlitwy, poprzez nałożenie rąk i święcenia. Związek między nałożeniem rąk a modlitwą jest dobitnym wyrazem tego, co Kościół rozumie pod pojęciem „sakrament”. Ukazuje się tutaj wcześniej wspominany bios, który łączy się z czymś kosmicznym, czym jest modlitwa. Św. Augustyn powiedział, że przez modlitwę Kościoła udzielane są sakramenty; że ta modlitwa Kościoła jest przestrzenią, w której Pan do nas przychodzi.

Tradycja nakładania rąk sięga apostołów. W Dziejach Apostolskich czytamy: Wtedy więc wkładali [Apostołowie] na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego (Dz 8,17). Zostawmy to jednak na później. Nie moglibyśmy dyskutować o kapłaństwie, gdyby nie fragment z Dziejów Apostolskich 20,28, który zawiera pożegnalną mowę św. Pawła, skierowaną do prezbiterów Miletu: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Tutaj Ratzinger znajduje odpowiedź na to, czy apostołowie byli wybrani jednorazowo, czy stali się początkiem tego urzędu. Występują tutaj obydwa pojęcia: „prezbiter” i „biskup”. Są one tutaj utożsamiane jako jeden urząd sukcesji apostolskiej, wedle której powołującym jest sam Duch Święty: Kościół bowiem może istnieć także tylko dlatego, że Duch Święty znowu niejako tchnął na glinę i prowadzi razem ludzi stojących obok siebie i przeciwko sobie, tak by byli nowym organizmem, który Chrystus chce stworzyć w tym świecie. To, co od Ducha pochodzi, staje się sakramentem, swoistym darem. Warto w tym miejscu ponownie wspomnieć o pasterskim wymiarze kapłaństwa. Prezbiter upodabnia się do Chrystusa Najwyższego Pasterza.

Utożsamianie urzędu apostolskiego z urzędem prezbitera według Ratzingera zdaje się wyjaśniać definitywnie 1. List św. Piotra (5, 1-4): starszych, którzy są wśród was proszę ja, również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień paście stado Boże”. Joseph kard. Ratzinger w tym miejscu stwierdził, że jest to „sukcesja dokonana”, dlatego, że apostoł nazwał siebie „współprezbiterem”.

Rozbudujmy teraz i opiszmy wszystkie stopnie święceń kapłańskich według Tradycji Kościoła:

Ostiariusz – zwołuje wiernych na modlitwę dzwonieniem, otwiera i zamyka kościół i strzeże go;

Lektor – czyta Pismo Święte w czasie liturgii;

Egzorcysta – otrzymuje władzę wypędzenia złego ducha;

Akolita – nosi światło oraz podaje wino i wodę do Mszy św.;

Subdiakon – pomaga diakonowi w obsługiwaniu kapłana przy ołtarzu, uroczyście śpiewa lekcję mszalną, pierze bieliznę kielichową. Subdiakon jest zobowiązany do celibatu i odmawiania brewiarzu. Do Mszy św. wkłada manipularz i tunicelę.

Po otrzymaniu tych święceń, które nie są sakramentalne, kleryk otrzymuje sakramentalne święcenia diakonatu i prezbiteratu. Gotujących się do kapłaństwa, biskup przyjmuje w szeregi duchowieństwa przez obrzęd tonsury.

Diakonat – posługuje celebransowi przy wszystkich obrzędach; kieruje modlitwą wiernych itd.;

Prezbiterat

Biskupstwo

Aktualne stopnie święceń w Kościele katolickim po Vaticanum II:

Diakonat

Prezbiterat

Episkopat

Wróćmy w tym momencie do tematu włożenia rąk. Biskup, który jako następca apostołów, osiągnął pełnię kapłaństwa, nakłada ręce, co uznaje się za znak udzielenia Ducha Świętego do spełnienia posłannictwa w Kościele. Słowa określają przy każdym święceniu, dla jakich zadań Duch Święty jest udzielany. Diakon otrzymuje Go do posługiwania, kapłan do gorliwej współpracy z biskupem w prowadzeniu Ekklesi, biskup do samodzielnego sprawowania pełni kapłaństwa. Kardynał Ratzinger opisuje ten moment w ten sposób: […] nałożenie rąk, którymi biskup, a potem cały prezbiterat przykrywa głowę przyszłego kapłana. Głowa człowieka jest z jednej strony miejscem, w którym niejako znajduje się centrum dowodzenia jego myślami, w którym najmocniej i w sposób najbardziej niezgłębiony przenikają się umysł i ciało. Wcześniej pisze: Zapomnieliśmy nazbyt o tym, że modlitwa nie jest tylko sprawą serca, lecz wymaga całego, niepodzielnego człowieka, że także ciało w swoim geście musi się poddać Panu, musi stać się wyrazem naszego zwrócenia się ku Niemu. Ciało wyraża to, co się dzieje w sercu. Drugim gestem święceń kapłańskich jest namaszczenie rąk. Kardynał pisze: Jednocześnie widać w tym, jaki jest ten nowy, inny olej, na który owoc drzewa oliwnego na swój sposób w codziennym doświadczeniu mógł tylko wskazywać moc samego życia, Święty Boży Duch, który łączy Go jako Syna z Ojcem i w ten sposób ratuje ze szponów śmierci. On jest Namaszczony już nie owocem drzewa oliwnego, lecz tym, czego jest znakiem, mocą samego życia, stwórczym Bożym Duchem. […] W ten sposób widoczna staje się rzecz ostatnia: Duch Święty, na którego wskazuje olej, jest miłością. W innym miejscu wskazuje: Rękami może się modlić i błogosławić. Wasze ręce zostały Namaszczone Jezusowi Chrystusowi. One mają być teraz niejako rękami, jakie miał Jezus Chrystus w tym świecie. Z narzędziami chwytania i atakowania, którymi chcemy obejmować ten świat dla nas w posiadanie i sprawować nad nim naszą władzę, mają stać się rękami modlitwy, rękami błogosławiącymi. W ten sposób w tym znaku namaszczonych rąk wyraża się właściwie całe znaczenie kapłaństwa i to, czym ono jest: Macie nieść Ciało Pana, wypowiadać słowa odpuszczenia, prowadzić ludzi do modlitwy i sami się modlić, i macie błogosławić.

Kardynał podkreśla także ważność pytania, które kieruje się w czasie święceń kapłańskich oraz śpiew litanii do świętych. Kandydat wezwany po imieniu, mówi: „Jestem, jestem gotowy”. Kandydat wyraża gotowość do posłania. Przyjmuje w czasie święceń jako swoje słowa: Panie, oto jestem. Poślij mnie. Kardynał Ratzinger stawia pytanie: Ale do czego właściwie Pan tymi słowami wzywa? […] W posłudze Piotra i pozostałych jedenastu apostołów rozpoczęło się kapłaństwo w ogóle. To źródło kapłańskiej posługi. Zatem posłanie apostołów jest źródłem całego sakramentu kapłaństwa.

Śpiew litanii do świętych uświadamia przyszłemu kapłanowi i wszystkich zebranym, że należą do wielkiej wspólnoty świętych wszystkich stuleci Kościoła. Litania ma na celu otoczyć kandydatów do święceń modlitwą, aby stali się jakby żywym murem obronnym wokół ich powołania i jednocześnie żywymi drzwiami, które otwierają im drogę do serc ludzi i do serca Boga.

Po modlitwie ordynacyjnej następują tzw. ryty wyjaśniające. Nowo wyświęceni zakładają stułę na sposób właściwy prezbiterom i ornat. Przygotowują się wtedy do opisanego wcześniej obrzędu namaszczenia rąk. Wykonuje się psalm 110. Po namaszczeniu rąk nowo wyświęconym prezbiterom biskup wręcza chleb i wino. Następuję Liturgia Eucharystyczna. Kapłani nowo wyświęceni zajmują miejsce najbliżej biskupa, przez co wyrażają swoją jedność z nim.

Kończąc te wyczerpujące rozważania na temat kapłaństwa, pragnę omówić jeszcze jedną, sądzę, że najważniejszą, kwestię. Każdy wyświęcony kapłan działa „in persona Christi”, a także święcenia, które otrzymuje, są niezmazywalne. Kapłan, sprawując Eucharystię i zaczynając Święty Kanon słowami: Te igitur, clementissime Pater, prawdziwie błaga Boga, aby Ten przyjął Ofiarę swego Syna. Sprawując tę tajemnicę, prezbiter wydaje Boga w ofierze, stając się „Chrystusem”, bowiem nikt, jak pisze Ratzinger: nie może sam wypowiedzieć słów, które są prawdziwe tylko w ustach Jezusa Chrystusa: „To jest Ciało Moje”. „To jest Krew Moja”. Tylko z Jego pełnomocnictwem, tylko na mocy jego upoważnienia, którego może udzielić tylko On sam, człowiek może wypowiedzieć te słowa zbawienia i przeistoczenia, tak przecież światu bardzo potrzebne. Język Tradycji mówi o tym, że kapłan wypowiada je in persona Christi. Poucza o tym Katechizm Kościoła Katolickiego: W służbie eklezjalnej wyświęconego kapłana jest obecny w swoim Kościele sam Chrystus jako Głowa swojego Ciała, jako Pasterz swojej trzody, Arcykapłan odkupieńczej ofiary, Nauczyciel Prawdy. To właśnie wyraża Kościół, mówiąc, że kapłan na mocy sakramentu święceń działa „w osobie Chrystusa-Głowy” (in persona Christi Capitis).

Św. Tomasz z Akwinu pisze o niezmazywalności święceń kapłańskich: Każde znamię sakramentalne jest niezniszczalne. A więc kto je otrzyma, nie może przez to samo opuścić swego stanu. Lecz wiemy, że są pewne stopnie święceń, które można przyjąć, nie będąc przez to zobowiązanym do pozostania na zawsze w tym stanie i można przejść do stanu laikatu. A więc nie wszystkie stopnie święceń wyciskają znamię. Stopnie święceń, które takiego stopnia nie wyciskają, to wcześniej wspominany: Ostiariusz, Lektor, Egzorcysta, Akolita, Subdiakon.

Swoją pracę kończę słowami jednej z wypowiedzi kard. Ratzingera: Według katolickiego credo bez sukcesji apostolskiej nie ma autentycznego kapłaństwa, nie może być zatem wówczas Eucharystii sakramentalnej w pełnym tego słowa znaczeniu.

Bibliografia

P. Milcarek, Treść i forma: Treść rodzi formę, Forma rzymska, Numer specjalny 41/42, 2009, w: Christianitas: Historia Mszy, czyli Przewodnik po dziejach liturgii rzymskiej.

O. G. Lefebvre(opracowanie), Mszał rzymski  z dodaniem nabożeństw nieszpornych, 1932

św. Tomasz z Akwinu, Summa Teologiczna

Benedykt XVI, «Jakże niesamowitą rzeczą jest być księdzem», „L’Osservatore Romano” (PL) 9(316)2009, s. 48

J. Ratzinger, Opera omnia, t. XII, Głosiciele słowa i słudzy waszej radości. Teologia i duchowość sakramentu święceń, Lublin 2012., s. 36-47, 68-82,207-208, 504-505,513, 535-536,537-541,549,552-556,704-705 

J. Ratzinger, Opera omnia, t. XI, Teologia liturgii. Sakramentalne podstawy życia chrześcijańskiego, Lubin 2012, s.26, 188-192,
J. Buczek, Przygotowanie do posługi kapłańskiej według J. Ratzingera / Benedykta XVI, s.132-133, 153-157

D. Kwiatkowski, Struktura i teologia obrzędu święceń prezbiteratu w posoborowych pontyfikałach, Poznań 2001

http://www.vatican.va/content/benedict-xvi/pl/apost_exhortations/documents/hf_ben-xvi_exh_20070222_sacramentum-caritatis.html

https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/zarys_wiary/sakrament_kaplanstwa.html

http://www.biblia.pl

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/konstytucje/sacramentum_ordinis_30111947.html, 4

https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/571#fnote_10

http://www.katechizm.opoka.org.pl/kkkII-2-3.htm p.1548

Leave a Reply

%d bloggers like this: