Manuale sacrarum caeremoniarum (III)

Trzecia część przekładu Podręcznika świętych ceremonii ks. Piusa Martinucciego w przekładzie Michała W. Barczaka. Księga I, rozdział I, punkty 9–20. Zapraszamy do lektury!

9. Kleryk, który wykonuje zadanie zapalenia świec, zapala najpierw te po stronie Epistoły, potem te po stronie Ewangelii; jeśli jest kilka świec do zapalenia po obu stronach, zaczyna od tej świecy, która jest najbliżej Krzyża, i zachowując ten porządek zapala świece znajdujące się po jednej stronie. Uczyniwszy to, przechodzi na stronę Ewangelii, i w tym samym porządku, który przepisany był od lewej strony, zapala świece od strony prawej. Przy gaszeniu zaś świec porządek jest odwrotny: zaczyna się gaszenie od strony Ewangelii, od tej świecy, która jest najdalej od Krzyża; następnie przechodzi się na stronę Epistoły i zachowuje tę samą regułę. Jeśli świece ustawione są w kilku rzędach, tak przy zapalaniu, jak i przy gaszeniu, należy rozpocząć od rzędu wyższego; uczyniwszy to, przechodzi się do drugiego rzędu, i dalej schodząc aż do samego dołu. Jeśli do zapalania i gaszenia świec na ołtarzu byliby wyznaczeni wyznaczeni jednocześnie dwaj klerycy (tak jak na Mszy solennej powierza się to akolitom), wówczas obaj, będąc po swoich stronach – albo Epistoły, albo Ewangelii – zapalają lub gaszą świece, tak symetrycznie, jak tylko się daje, zachowując wyżej podaną regułę.

10. Kto ma podać kapłanowi celebrującemu jakąś rzecz, np. biret, trybularz albo coś takiego, najpierw całuje to, co mu podaje, potem zaś całuje rękę celebransa. Przy odbieraniu natomiast danej rzeczy całuje się najpierw rękę celebransa, potem zaś odbieraną rzecz. Trzeba też zaznaczyć, że w Mszach lub obrzędach żałobnych, a także gdy na ołtarzu wystawia się Najświętszy Sakrament, jak i w obrzędach Wielkiego Piątku – o czym będziemy mówić w innym miejscu – wszystkie takie pocałunki pomija się.

11. Nie będzie niewłaściwe, gdy wspomnimy w tym rozdziale o pewnych sprawach tyczących się dwóch ceremonii (które mogą być nazywane pierwszorzędnymi), odnoszących się do ustalonych zasad wykonywania owych ceremonii, mimo że o tych kwestiach będziemy jeszcze rozprawiali później.

12. Pierwsza sprawa dotyczy porządku dawania i przyjmowania pokoju. Ten, kto ma dać pokój, nikomu się nie kłania; jednakże, gdy już pokój da, pozdrawia tego, komu go dał, wedle jego stopnia i godności. Kto przekazuje pokój, kładzie ręce na ramionach tego, komu przekazuje; kto zaś przyjmuje pokój, podkłada swe ręce pod łokcie przekazującego ów pokój. Obaj zaś lekko zbliżają się do siebie lewymi policzkami, a czyniąc to, ten, który daje pokój, mówi: Pax tecum, a przyjmujący odpowiada: Et cum spiritu tuo. Potem kłaniają się sobie nawzajem.

13. Tu też przychodzi na myśl, że warto zaznaczyć, iż wzajemna rewerencja, którą jeden oddaje drugiemu, ma być średnia, jeśli obaj są równi godności; mniejsza niż średnia wtedy, gdy osoba, której ma się pokłonić, jest niższego stopnia; głęboka zaś wówczas, gdy osoba mająca być pozdrowiona będzie wyższej godności, przy czym celebransa zawsze zalicza się do wyższej kategorii.

14. Druga natomiast sprawa zasadza się na sposobie noszenia trybularza i dokonywania okadzenia.

15. Trybularz nosi się na dwa sposoby, z których pierwszy nazywa się niesieniem w ceremonii (in caeremonia), a drugi nie w ceremonii (non in caeremonia).

16. Gdy trybularz niesie się w ceremonii, mały palec prawej ręki wkłada się w pierścień, umieszczony ponad uchwytem podtrzymującym łańcuszki, podtrzymując równocześnie kciukiem drugi pierścień, za pomocą którego podnosi się i opuszcza przykrywkę trybularza, tak, aby owa przykrywka pozostawała uniesiona, a trybularz otwarty. Kiedy trybularz jest tak trzymany, turyferariusz lekko nim porusza, wyjąwszy czas śpiewania Ewangelii. Łódkę zaś będzie trzymał lewą ręką, która wtedy będzie przyłożona do piersi.

Ponieważ sposób noszenia trybularza podany w Ceremoniale biskupów, ks. I, rozdz. 11 nr 7 w praktyce okazuje się trudny, naszym zamiarem jest podążać za ogólnie przyjętą metodą.

17. Kiedy zaś niesie się nie w ceremonii, turyferariusz trzyma trybularz przed piersią, lewą ręką chwytając koniec łańcuszków, które są pod uchwytem, gdy tymczasem w prawej ręce, przyłożonej do piersi, trzyma łódkę.

18. Ogólną regułą jest, by nosić trybularz w ceremonii, gdy umieszczone jest w nim kadzidło, a nie w ceremonii wtedy, gdy nie jest nałożone pobłogosławione przez celebransa kadzidło.

19. Gdy turyferariusz ma podać celebransowi trybularz, by ten nałożył doń kadzidła, przekazuje łódkę diakonowi lub mistrzowi ceremonii. Mały zaś palec prawej ręki wkłada w pierścień środkowego łańcuszka i podnosi przykrywkę trybularza prawie do samego szczytu łańcuszków; wtedy trzema palcami tejże ręki, kciukiem, wskazującym i środkowym, chwyta trzy łańcuszki podtrzymujące trybularz powyżej ich środka, a przykładając lewą rękę do piersi, prawicą wyciąga trybularz ku celebransowi prawie na wysokość jego ręki, by wygodnie mógł nałożyć weń kadzidło. Po tym, gdy celebrans kadzidło umieści w ogniu i pobłogosławi, turyferariusz cofa się o jeden krok i, puszczając pierścień środkowego łańcuszka (który przytrzymywał małym palcem prawej ręki), doprowadza do tego, by przykrywka opadła na trybularz, który natychmiast przekazuje diakonowi lub ceremoniarzowi, a od niego prawą ręką odbiera łódkę.

20. Akt okadzenia dzieli się na podwójny (duplex) i pojedynczy (simplex), podług zróżnicowania osób i funkcji, o czym powiemy w swoim czasie. Podwójny akt okadzenia, lub – jak mówimy – podwójny rzut (ductus duplex), wykonuje się, przyłożoną do piersi lewą ręką trzymając rozciągnięty koniec łańcuszków blisko uchwytu, na którym są zawieszone, a trzema palcami prawej ręki – mianowicie kciukiem, wskazującym i środkowym – trzymając łańcuszki niedaleko od samego trybularza, który ma być w związku z tym zamknięty. Prawa ręka, prowadząca trybularz, będzie opuszczona blisko prawego uda; następnie poderwie się ów trybularz w górę, wywinie nim i rzuci w dół, tak, by wcale go nie puszczać. Poderwie się go mianowicie aż przed twarz; wywinie nim tak, że swą dolną częścią nakreśli taką linię krzywą, którą matematycy określają nazwą paraboli; rzuci w dół, to znaczy przywróci się go do jego pierwotnego miejsca przy prawym udzie. Rzut pojedynczy (ductus simplex) wykonywany jest przy trzymaniu trybularza w takim samym układzie, o jakim mówiliśmy przy rzucie podwójnym; jednym jednak tylko ruchem się go wzniesie, wywinie nim i opuści go tak, jak był wcześniej: nie będzie atoli wznoszony do wysokości twarzy, lecz piersi. W końcu warto zaznaczyć, że rzut podwójny może być wykonywany i innym sposobem, to jest dwoma rzutami pojedynczymi, które następują bezpośrednio jedno po drugim, co niemal zgadza się z tym, co przed chwilą zostało powiedziane; zaznaczamy to dla tych, dla których podany wyżej sposób byłby trudny.

Zdjęcie: fragment obrazu ,,Adoracja Baranka Mistycznego z Ołtarza Gandawskiego”, Jan van Eyck, ukończony Anno Domini 1432

Leave a Reply

%d bloggers like this: