Odkupieni drogocenną krwią Chrystusa -Wielki Piątek

Gdyby poszukać najsmutniejszego dnia w ciągu roku, to byłby nim dzisiejszym dzień. Gdyby poszukać najsmutniejszego dnia od początku świata, to też byłby to dzisiejszy dzień. Cała liturgia Wielkiego Piątku jest ponura, ograny nie grają, ołtarz jest goły, kapłan pada na twarz. I nie bez powodu! W słuchaniu Męki Pańskiej Kościół Święty pragnie skupić nasze myśli i nasze spojrzenia na ukrzyżowanym Panu. Przemierzaliśmy na różne sposoby drogi wielkiego w wydarzenia duchowe Postu. Dotarliśmy, słyszymy owo: Wykonało się! Nadszedł ów dzień, najokropniejszy, w którym nasz Zbawiciel został zmordowany, zbity i z najsroższym okrucieństwem na miejsce stracenia zawleczony. Tam został przybity do drzewa krzyża, wśród boleśni skonał. I choć nie zawsze systematycznie, nie zawsze właściwie, to starałem się ile możności mojej wylewać na papier przemyślenia mojego serca przez cały okres Postu Wielkiego. Dziś pragnę zaprowadzić Drogich Czytelników na górę Golgoty, aby ukazać Wam w duchu wiary wyobrażenia, które trudnić powinny każdego prawdziwego i bogobojnego chrześcijanina, jak to Jezus Chrystus, Pan i Bóg nasz, niewinnie na śmierć osądzony, przybity został do krzyża, aby tam Ducha swego Bogu oddać. Zastanówmy się, rozważmy w swoich sercach, jak boleśnie, jakim zgonem życie swoje pełne cnót i czynów miłosierdzia zakończyć na krzyżu musiał. Wiadomo jest nam, że:

Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostali wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. (1 P, 18-19)

Rozważmy i wyobraźmy sobie, ile to tylko możemy, głębokość Jego ran, przeszyte gwoźdźmi ręce i nogi, otworzony włócznią bok, głowę cierniem zmasakrowaną, i całą wielkość jego mą, poniesionych dla naszego odkupienia. Niech te nasze rozważania wzruszą serca nasze, abyśmy poznali nieporównywalną z niczym ofiarę naszego Pana. Poniósł ją dla naszego zbawienia, abyśmy pobudzili się do żalu za nasze grzechy. Bolejmy w duszy tyle, ile On bolał na ciele, abyśmy dla niego czyni to przez powinność, co On dla nas z miłości czynił.

Pójdźmy w duchu wiary i okrążmy w milczeniu krzyż naszego Zbawiciela, który to jest śmiertelnym łożem umierającego Boga naszego. Pójdźmy i przysłuchajmy się naukom z tego miejsca płynącym, słowa Chrystusa są pocieszające i pełne światła, więc niech staną się dla nas najdroższą jego spuścizną, gdy to Bóg przyjdzie ponownie, aby sądzić ludzkie pokolenia. Przypomnijmy sobie już teraz nasze grzechy i załóżmy żal, pokutę, aby przy zgonie naszym zostało to wzięte na Sądzie Bożym.

Jezus ciałem umarł na drzewie krzyża, niewinny za nasze grzechy. Jakże moglibyśmy na ten poruszający widok zostać nieczuli? Jakżeż moglibyśmy z zimnym i nieporuszonym sercem wrzeć ogniem na krzyż, na którym to Zbawiciel życia dokonał, gdy to cała nieczułość człowieka została zasłonięta? Słońce straciło swą jasność i okryło się ciemnością chmur, ziemia otworzyła swe wnętrzności i zasłona świątyni rozdarła się na pół. Bądźmy jak ów setnik i wszyscy inni przy krzyżu postawieni, abyśmy uderzyli się w nasze piersi z głębokim żalem i wyznali, iż On był prawdziwie Synem Bożym. Uznajmy prawdę tych słów, że nie złotem ani srebrem zostaliśmy odkupieni, ale drogocenną krwią Chrystusa, niewinnego i niepokalanego baranka na rzeź wyprowadzonego.

Człowiecze! Największa wina jest z twojej strony, bo twoja nieczułość to sprawiła, że Maryi Syna na rzeź wyprowadzili, umęczyli i zabili. Niech Jezus Chrystus da przykład nam, nędznikom, abyśmy z prawdziwą chrześcijańską gorliwością słuchali krzyżowej nauki, którą można określić tak: Jezus umierający na krzyżu, daje nam przykład, jak my mamy umierać.

Zgon jest naturalnym dokończeniem dzieła. Historia każdego człowieka na ziemi kończy się, gdy umiera. Słodką jest rzeczą, gdy na łożu śmierci przypominamy sobie pasmo minionych lat. Jak dobrze jest, gdy to nasze życie było dobre, gdy to wiara była w centrum, gdy nasze serce nie wyrzuca nam żadnych grzechów i nie grozi nam kara wieczna. Biada! Oj, biada! Biada grzesznikowi, który ugrzązł w nieprawościach, albowiem chwila zgonu zgromadzi na głowę jego nieznośne męczarnie, dusza niespokojna będzie i bać się będzie mąk wiecznych. Widok krzyża przypominający katolikowi dzieło zbawczej miłości, niech będzie dla niego wzmacniający i niech będzie straszliwym znakiem. Jezus Chrystus przepowiedział, że gdy ukaże się w obłokach, schnąć będą wszystkie narodu od strachu.

Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zgon ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia ich przez Boga zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. (Mdr 3, 1-7)

Co się zaś tyczy śmierci grzeszników, ich nieszczęśliwego zejścia z tego świata, powinno zdawać się nam, iż nic nie może być już bardziej wyrażone, albowiem śmierć grzeszników jest najgorsza.

Jezus umierający na krzyżu dla naszego zbawienia, pociesza nawróconego łotra i zapewnia go o życiu wiecznym. Powiadam Ci, iż będziesz dziś ze mną w raju, a przez te słowa pobudza wszystkich grzesznych do zaprzestania żywota nieprawego, do szczerego nawrócenia do Boga, do uznania popełnionych grzechów.

Kończąc te krótkie rozważania, pragnę podkreślić, iż zostaliśmy odkupieni niewinną krwią baranka niepokalanego, a nie dobrami doczesnymi tego świata.

Zdjęcie zostało zaczerpnięte ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku
Czytania zostały zaczerpnięte ze strony: divinumofficium.com
Wszystkie rozważania: https://isidorium.info/wielkopostne-rozwazania/

Leave a Reply

%d bloggers like this: