Wychowanie dziecka – przyjemność czy katorga?

Chyba każdy z nas, przynajmniej raz w życiu, miał kontakt z dziećmi. Spotykamy je w Kościele, na ulicy z rodzicami czy w przedszkolu. Widzimy je często radosne, z różnymi pomysłami. Jedne są bardziej ciche, grzeczne, a drugie bardziej żywe i skłonne do psocenia. I pomyśleć, że kiedyś będą stanowić o przyszłości Polski, wybiorą różne drogi życiowe. To zadanie wychowania Bóg powierza przede wszystkim rodzicom dziecka. Dziś można się spotkać z takim spojrzeniem, że przecież są przedszkola, szkoły – niech państwo zajmie się wychowaniem i edukacją dzieci i młodzieży. Jest to poważny błąd, ponieważ pozwala to na większą ingerencję w życie młodego człowieka. Albowiem temat szkolnictwa stanowi osobną sprawę, skupię się na samym wychowaniu dziecka w życiu rodzinnym.

W tytule zadałem dość prowokujące pytanie: „Wychowanie dziecka – przyjemność czy katorga?”, ponieważ dla jednych jest to wielka radość, kochają spędzać czas z dzieckiem, troszczą się o nie, uczą różnych rzeczy; dla drugich jest to katorgą, bo dziecko jest czasami nieposłuszne, lubi psocić, krzyczeć, jest niecierpliwe, i co jest szokujące – potrafi przeklinać! (mogłem poznać taką rodzinę, gdzie 2-letnie dziecko nauczyło się od rodziców przeklinać). Czy jest jakaś skuteczna metoda, w jaki sposób poradzić sobie z dzieckiem, szczególnie w trudnych chwilach? Nie ma takiej recepty na sukces, bo to zależy od wielu czynników. W tej pierwszej części skupię swoją uwagę nie tyle na dziecku, co na rodzicach. Dziecko powinno mieć 2 rodziców – matkę i ojca. Nie zawsze jest to możliwe, z różnych względów, przez co dzieci cierpią. Bo matka nie zastąpi ojca, ani ojciec nie zastąpi matki. Wykluczona jest możliwość osób z tej samej płci, które chcą adoptować i wychować dziecko.

Rodzice powinni stanowić wzór, tak jak Maryja i św. Józef. Powinni być świadkami wiary, wzajemnie obdarzać się szacunkiem, miłością i tworzyć miłą dla oka rodzinną atmosferę. Kiedy rodzice się nie szanują, rzucają w siebie przekleństwami, dziecko to widzi – i co ciekawe, zapamiętuje. Dzieci bardzo szybko się uczą. Zatem, drodzy rodzice, proszę byście uważali na słowa. Jeśli już jest między wami spór, nie pozwólcie, by dziecko było tego świadkiem. Można powiedzieć coś w stylu: „Synku, mama musi z tatą poważnie o czymś porozmawiać, proszę, idź do pokoju”. Druga sprawa – to czas dla dziecka. Dzisiaj rodzice przeważnie są zaplątani w wir pracy i obowiązków. Oczywiście trzeba pracować, by mieć pieniądze na utrzymanie rodziny, by zapłacić rachunki i mieć na żywność. Trzeba jednak starać się pogodzić pracę z życiem rodzinnym, aby to wzajemnie nie kolidowało. Są takie trudne sytuacje, gdzie dziecko ma na przykład występ w przedszkolu i chciałoby, by mama lub tata przyszli, a rodzice są zajęci i nie mogą przyjść. Wtedy są dwa wyjścia: albo należy zmienić pracę, albo znaleźć wolny czas (nawet jeśli to będzie chwila), by poświęcić go swemu dziecku. Można je np. zabrać na zakupy, do wesołego miasteczka, kina, na spacer, na plac zabaw, do parku, czy nawet do Kościoła, aby się pomodlić i odwiedzić Pana Jezusa w tabernakulum.

Trzecia kwestia, to słuchanie dziecka. Może nas to dziwić, przecież to dziecko powinno słuchać rodziców i wykonywać jego polecenia. To prawda. Tylko jest również druga strona medalu. Czasem to dziecko potrafi zaskoczyć swoich rodziców – czy to uczynkiem, mądrym zdaniem, zwróceniem uwagi na daną rzecz. Kiedy rodzice są przeważnie zajęci, to dziecko chce zwrócić na siebie uwagę, potrzebuje miłości, przytulenia, czułości ze strony rodziców. Niestety rodzice nie mając zawsze czas dla dziecka, rozwiązują to w różny sposób: wynajmują opiekunkę (nianię), która się nim zajmie. Opiekunka może pomóc, kiedy sytuacja jest naprawdę trudna, natomiast nigdy nie zastąpi ona ojca i matki. Drugi sposób, który wykorzystują rodzice, to kupienie mu komórki. Dziecko nie krzyczy, bo jest zajęte graniem, a rodzice mają spokój. Czy jednak aby na pewno?

(koniec cz. 1 CDN.)

Leave a Reply

%d bloggers like this: